Witam, zastanawiałam się, czy wśród ekomam są panie z Poznania, które również rodziły w tym mieście. Dopiero planuję dziecko, ale już intensywnie rozmyślam nad wyborem szpitala. Myślałam o Świętej Rodzinie ze względu na odległość od domu... Pozdrawiam!
Taki artykuł ukazał się ostatnio na stronie Fundacji Rodzić po ludzku: http://www.rodzicpoludzku.pl/Pozaszpitalne-miejsca-do-porodu/Porod-w-domu-jest-bezpieczny-wyniki-badania-kohortowego-obejmujacego-529-688-porody-kobiet-niskiego-ryzyka.html
Z tego co się orientuje są trzy stopnie. Tylko kto je przyznaje? Co oznacza, że Rydygier ma stopień drugi? Lepsze szpitale maja jedynkę, czy trójkę? Nie do końca się orientuje. Czy w innych miastach też są takie oznaczenia w informatorach?
Witam wszystkich :)
Jestem w ciąży wysokiego ryzyka. Codziennie robię sobie zastrzyk z heparyny. Zaczął się siódmy miesiąc i intensywne myślenie o zbliżającym się terminie porodu. Rozmyślam czy wybrałam odpowiedni szpital? Czy któraś ma podobną sytuację? a może już ma takie doświadczenie za sobą? Pomóżcie :)
Każda przyszła mama, mająca do wyboru więcej niż 1 szpital w okolicy, choć przez moment staje przed dylematem - GDZIE RODZIĆ?
Ja zdecydowałam się na poród w Szpitalu Miejskim na bydgoskich "Kapach". Oddział można oczywiście obejrzeć już wcześniej - do czego zachęcam wszystkie przyszłe mamusie - dzięki temu w tym ważnym dniu od razu wiemy gdzie się udać, nie czujemy się aż tak obco, przez co na pewno odejdzie choć trochę nerwów.
Oddział został wyremontowany w ubiegłym roku - jest cicho, spokojnie, przytulnie jak w domu! Panie które mnie oprowadzały również zdobyły moją sympatię i spotęgowały pozytywne wrażenia. Byłam gotowa rodzić tam choćby zaraz! ;)
W przypadku położenia miednicowego płodu, zgodnie z zaleceniami Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego pierwiastkom robią cesarskie cięcie (a podobno nie wszędzie tak jest!), co spotkało również i mnie.
Jednakże, abym w przyszłości mogła urodzić dziecko sposobem naturalnym (podobno), czekaliśmy aż rozpocznie się u mnie akcja porodowa i rozwarcie dojdzie do 3-4cm.
Pierwsze na co zwróciłam uwagę to super wygodne łóżko! :) I było tak zarówno w przypadku łóżka do rodzenia, jak i tego już po porodzie. Położna czuwająca przy moim porodzie była bardzo miła, zachęcała nawet do spacerów, przez cały czas mógł być ze mną mąż (oczywiście bez dodatkowych opłat!). Personel uczestniczący w operacji cesarskiego cięcia był również bardzo miły - byłam dokładnie informowana co się ze mną dzieje, czego mogę się spodziewać, a także uprzyjemniano mi czas rozmową, pytano o imię dziecka itp. Tatuś już kilkanaście minut po urodzeniu się naszej córeczki pstrykał jej pierwsze fotki i mógł z nią być aż do czasu przewiezienia mnie na salę pooperacyjną, na którą natychmiast dołączył. Niedługo potem przywieziono nam również naszą córeczkę i położono obok mnie w łóżku.
Następnie zostałam przewieziona do 3-os sali z łazienką, dzięki czemu miałam do niej tylko kilka kroków (co przy cc jest szalenie istotne!). Druga kluczowa sprawa po cc to regulacja kąta nachylenia łóżka - wystarczyło jedynie wcisnąć przycisk, który znajdował się w zasięgu ręki.
Trafiłam też na położną-anioła, kilka przeciętnych i jedną nieco gorszą ;
Pomimo dość sporych ograniczeń godzin wizyt - między 13 a 17, spokojnie można zostać nawet do 20... Ani razu nie zwrócono o to uwagi ani mojemu mężowi, ani innym odwiedzającym swoje rodziny.
Podsumowując - moje wspomnienia z pobytu w Szpitalu Miejskim w Bydgoszczy są jak najbardziej pozytywne. Z całego serca mogę go polecić i mam nadzieję, że przez najbliższe kilka lat nie zmieni się tam nic na gorsze, bo wtedy z wielką chęcią wybiorę ten szpital na kolejny poród! :)
To była moja druga ciąża więc po doświadczeniach z pierwszej i 11 latach przerwy postanowiłam że wszystko tym razem ma być po mojemu...a nie chlast na łóżko, obchód studentów na dzień dobry i zakaz wyjścia do toalety. O dziwo mimo zarzekania wybrałam ten sam szpital co przed11 laty...hmm DLACZEGO ? SPYTACIE...po dokładnych oględzinach nowości w dziedzinie rodzenia postanowiłam urodzić w wodzie, a dokładnie do wody i taki rarytas oferował tylko ten szpital. Byłam obejrzeć oddział po remoncie i no...nie powiem....czas robi swoje ...w niczym nie przypominał tego z pierwszego porodu.I tak wyedukowana czekałam godziny X.Gdy nadeszła pojechałam z mężem do szpitala wyrecytowałam czego sobie życzę: " bez nacięcia, do wody i z mężem :)" Ok sala z wana wolna (rewelacja myślę sobie wszystko po mojej myśli). Dotarłam na sale tam miła położna porozmawiałyśmy-uświadomiła mnie, że moje życzenia będą brane pod uwagę chyba że coś będzie nie tak wtedy muszę się podporządkować.Oczywiście nie mam pięć lat żeby to negować:).Nic tylko czekać potomka...a tu nagle niespodzianka, a raczej szara rzeczywistość-zmiana warty położnych o godzinie 7.00 ( że tez musiałam trafić:()i moja wspaniała Pani nie mogła zostać-PRZEPISY. Przyszła inna....i marzenia o wspaniałym bezstresowym porodzie pękły jak bańka mydlana. Spojrzała spode łba -"w wodzie nie ma mowy-dziecko za duże, bez cięcia w życiu ....itd" I tak się zestresowałam że nic mi nie szło-ale to już osobna historia...musiałam urodzić leżąc plackiem (jak przy pierwszym)...A maluszek wcale nie był za duży..tylko odrobina chęci ze strony położnej...
POZDRAWIAM
Zaintrygowała mnie nazwa tej kategorii- poród w Polsce nadal kojarzy się ze szpitalem i z lekarzem. A przecież od zarania dziejów poród to była domena akuszerek, babek, położnych itp- kobiet, które miały potężną wiedzę o porodzie opartą na DOŚWIADCZENIU, mimo że nie miały wykształcenia medycznego.
Teraz, niestety, poród został zmedykalizowany i coraz mniej w nim NATURY...
Przeżyłam 4 porody w szpitalu i uważam, że żaden szpital, choćby się bardzo starał, nie jest w stanie stworzyć takich warunków jakie ma kobieta w swoim własnym 'gnieździe' ;)
Miesiąc temu przeżyliśmy poród domowy-tylko ja, mąż i położna (która nota bene wpadła 15min przed rozwiązaniem;))
Komfort psychiczny- że możesz robić co chcesz, nikt ci nie mówi jak masz oddychać, jaką pozycję przyjąć w danej chwili; cudowne uczucie kiedy wsłuchując się w siebie odkrywasz, że ty po prostu WIESZ co masz teraz robić. Jest to NIE-SA-MO-WI-TE przeżycie!!
A później ten spokój- dziecko leżące na brzuchu, nikt Ci go nie zabiera żeby zważyć, zmierzyć czy odśluzować, możesz się cieszyć tą piękną chwilą którą zapamiętasz do końca życia...
No fakt, nasz spokój się skończył po kilku godzinach;) kiedy wpadła czwórka starszego rodzeństwa żeby powitać młodszą siostrę :D Ale to też było piękne- mogli od razu cieszyć się z nami, a nie stresować brakiem mamy w domu przez 3 dni...
Czy Wy też macie podobne przeżycia? Opiszcie swoje wrażenia z porodu w domu, może inne mamy przestaną się bać?
Zakładam topik, bo wiem że tego się szuka zanim wybierze się szpital. Wiadomo nikt nie chce być potraktowany jak mięso w szpitalu tylko dzielić się tymi pięknymi chwilami z najbliższymi. Może polecacie jakieś miejsca w waszej okolicy gdzie można rodzić z partnerem, albo same rodziłyście? Jak dla mnie pod poród rodzinny podchodzi też poród domowy z zaprzyjaźnioną położną, a wy co o tym myślicie?
Nie każdy z nas może sobie pozwolić na domowy ogródek z ziół we własnym mieszkaniu. Natomiast każdy jest w stanie przygotować sobie mrożony ogródek z ziół we własnej lodówce! Zioła najpierw należy umyć i posiekać, a następnie przełożyć do szczelnych pojemników. Można mrozić w każdym woreczku jeden gatunek roślin albo robić z nich mieszanki. Najlepiej wykorzystać w tym celu: lubczyk, cząber, koperek, rozmaryn, tymianek, melisę, mięte, natkę pietruszki oraz majeranek. Radzimy mrozić zioła, ponieważ mają o wiele więcej witamin i aromatu niż ich suszone odpowiedniki!
Jesteś eko-mamą? Chcesz podzielić się swoimi poglądami na temat ekologii, naturalnej ciąży, rodzicielstwa bliskości, pieluszek wielorazowych, pielęgnacji oraz wychowania dziecka? Dołącz do eko-użytkowników!