Do mam, które nie dają dzieciom słodyczy, niezależnie od tego czy dla zasady czy ze względu na alergie, diety itp. Jak reagujecie, kiedy ktoś obcy daje dziecku np. cukierka? Dzisiaj pani w sklepie dała dziecku cukierka, ja grzecznie, że nie dziękujemy mała ma alergię i nie może czekolady, pani, również grzecznie, że trochę przecież nie zaszkodzi, no to myślę; nie będę z obcą babą w sklepie dyskutować. Wzięłam, podziękowałam i sama zjadłam hehe. Miałyście takie sytuacje? Jak z tego wybrnęłyście? Ja czasami wolę odpuścić, niż tłumaczyć obcym ludziom co i dlaczego, bo i tak patrzą na mnie jak na matkę-wariatkę.
To było w lecie, byłam z dzieckiem na placu zabaw. Przyczepiła się do nas dziewczynka, starsza od mojego synka. Najpierw zapytała, jak mały ma na imię, a jak jej powiedziałam, to oświadczyła mi, że to obrzydliwe imię:DDD
Jakiś czas po tym wyjęłam muffinkę, którą zabrałam dla małego jako przekąskę. Dziewczynka przełknęła ślinę i omal nie wyszły jej oczy z orbit (jej mama w tym czasie plotkowała z innymi matkami na ławce i paliła papierosy, w ogóle nie zwracając uwagi na swoje dziecko). Wyjęłam więc drugą muffinkę i ją poczęstowałam - nie pytając matki o zgodę. Dopiero jak dziewczynka pobiegła do matki i się pochwaliła, to matka zareagowała (ale nie protestowała;) podziekowała za poczęstowanie jej dziecka;) W zasadzie nie powinnam była częstować obcego dziecka, ale żal mi było tej dziewczynki, ona naprawdę była głodna a matka w ogóle się nią nie interesowała.
ja po prostu mówię że dziecku słodyczy nie daję, mała ma dopiero ponad półtora roku, wiec ludzie aż tak się nie dziwią ze nie daję słodyczy, ale jak były święta i ciocie poprzywoziły mikołaje z czekolady, to musiałam się natłumaczyć, ze naprawdę dziękuję...
Oj, ze słodyczami ciężko bywa. Zwłaszcza, ze parę razy zdarzyła mi się taka sytuacja, że odmówiłam czekoladki, a gdy sie odwróciłam, powędrowała ona do buzi dziecka, bo do kogoś najwyraźniej nie dotarło, że sobie tego nie życzę. I co wtedy? Przecież nie będę małej tego z buzi wyciągać. Parę razy usłyszałam, że jestem wyrodną matką, ale przestałam się juz tym przejmować. Później stosowałam trik typu ,,Dziękuję bardzo, to miło z twojej strony, ale mała właśnie jadła obiad, zostawię jej na później". Nie działało zawsze. Po tym, jak ostatni raz przyszłam po córkę, która była na parę godzin u cioci i dowiedziałam sie, ze zjadła 2 Miliwaye, oznajmiłam wszem i wobec, że u Zuzy wykryto alergię na orzechy (akurat miała wtedy straszną wysypkę do łyżeczce miodu od babci...). A że niemal na każdym batonie można przeczytać, że ,,moze zawierac śladowe ilości orzechów", problem sam sie sprytnie rozwiązał :)
Ekomamusia nastolatki i dwuletniej dziewczynki
Mój blog: http://www.ekorodzice.pl/blogi1570,inne-notki.html
Oj, ze słodyczami ciężko bywa. Zwłaszcza, ze parę razy zdarzyła mi się taka sytuacja, że odmówiłam czekoladki, a gdy sie odwróciłam, powędrowała ona do buzi dziecka, bo do kogoś najwyraźniej nie dotarło, że sobie tego nie życzę. I co wtedy? Przecież nie będę małej tego z buzi wyciągać. Parę razy usłyszałam, że jestem wyrodną matką, ale przestałam się juz tym przejmować. Później stosowałam trik typu ,,Dziękuję bardzo, to miło z twojej strony, ale mała właśnie jadła obiad, zostawię jej na później". Nie działało zawsze. Po tym, jak ostatni raz przyszłam po córkę, która była na parę godzin u cioci i dowiedziałam sie, ze zjadła 2 Miliwaye, oznajmiłam wszem i wobec, że u Zuzy wykryto alergię na orzechy (akurat miała wtedy straszną wysypkę do łyżeczce miodu od babci...). A że niemal na każdym batonie można przeczytać, że ,,moze zawierac śladowe ilości orzechów", problem sam sie sprytnie rozwiązał :)
Sprytne, sprytne ja mówię, ze na konserwanty, co z resztą jest prawdą, też we wszystkim.
Z zasady odmawiam stanowczo, nawet nie tłumacze się alergia tylko tym, ze cukier to biała śmierć i wtedy taki częstujący robi wielkie oczy i jest mu głupio, czasami nie odmawiam, ale to bardzo rzadko bo akurat sytuacja jest taka niezręczna, ze szkoda mi osoby częstującej np. dla 96 letniej babci nie wytłumaczę tego, cukierek biorę, ale chowamy go na „później”, którego to „później” już nie ma ;)
Mam dwuletnią córkę
i też ograniczam jej słodycze. Nie ma alergii, ale jestem sceptyczna co do składu, jaki mają obecne wynalazki. Zresztą to i tak głównie cukier.
Ja niestety nie umiem odmówić, gdy ktoś ją częstuje. A ona sięga bardzo chętnie. Najbardziej denerwują mnie ludzie, którzy widząc, że jej smakuje, to podpychają kolejnego chipsa i czy wafelka. Przecież sami też nie jedzą bez umiaru. Zdecydowanie brak mi asertywności.
Masz rację. Choć dziwi mnie podejście innych rodziców. Szczycą się, że ich małe dziecko ma już swoje ulubione chipsy. A ostatnio moja niunia dostała od sąsiadki (matki 1,5 rocznego dziecka)rozpuszczalną gumę do żucia. Gdy powiedziałam, że ona jeszcze nie jadła czegoś takiego, to zrobiła strasznie dziwną minę i tym bardziej wcisnęła jej w rączkę. Dobrze, że mała nie wiedziała i tak co to jest i mi oddała.
Nieźle, słyszałam kiedyś o 7 miesięcznym dziecku, które "tak ładnie czekoladkę je i tak ładnie bajeczki ogląda". Mówiła to matka, z dumą jakby to była jakaś szczególna umiejętność. Moje nie je i nie ogląda, czyli niedorozwinięte dziecko, bo nie umie jeść czekolady hehe
Nie każdy z nas może sobie pozwolić na domowy ogródek z ziół we własnym mieszkaniu. Natomiast każdy jest w stanie przygotować sobie mrożony ogródek z ziół we własnej lodówce! Zioła najpierw należy umyć i posiekać, a następnie przełożyć do szczelnych pojemników. Można mrozić w każdym woreczku jeden gatunek roślin albo robić z nich mieszanki. Najlepiej wykorzystać w tym celu: lubczyk, cząber, koperek, rozmaryn, tymianek, melisę, mięte, natkę pietruszki oraz majeranek. Radzimy mrozić zioła, ponieważ mają o wiele więcej witamin i aromatu niż ich suszone odpowiedniki!
Jesteś eko-mamą? Chcesz podzielić się swoimi poglądami na temat ekologii, naturalnej ciąży, rodzicielstwa bliskości, pieluszek wielorazowych, pielęgnacji oraz wychowania dziecka? Dołącz do eko-użytkowników!