Przejrzałam wątki, ale nic na ten temat nie znalazłam. Ostatnio normą staje się badanie USG w gabinecie gin przy każdej ciążowej kontroli. Oczywiście dla nas są to ważne momenty, bo możemy zaspokoić naszą ciekawość, ukoić nasze nerwy i upewnić się, że to nie sen. Niemniej często maluszki wyraźnie się niepokoją podczas badania i pewnie trudno ocenić na ile to ma związek z serwowanym im dyskomfortem, a na ile na ich zachowanie przekładają się doświadczenia mam. Słyszałam niemniej, że choć trudno to jednoznacznie przedstawić w wynikach badań, to częste badanie USG może mieć wpływ na nasze dzieci, a szczególnie na płodność naszych córek. Czy ktoś wie więcej na ten temat?
Konkretnych badań też nie przedstawię, ale mój ginekolog ograniczał się do trzech USG aby "nie zaszkodzić dziecku, gdyż nie znamy wpływu USG na dziecko" - to jego słowa. I z takimi opiniami spotkałam się nierzadko...czy mit czy prawda? Myślę, że coś w tym jest...
Nie mam wykształcenia medycznego, ale też o tym czytałam. Badań stwierdzających szkodliwość usg na płód jeszcze nie ma, to na pewno badanie NIE JEST OBOJĘTNE - podobno to też jest rodzaj promieniowania, a ponadto narządy mogą się "przegrzewać". Dlatego dziwi mnie kiedy ciężarna mówi, że lekarz co tydzień na wizycie robi badanie - w przypadku ciąży zagrożonej na pewno ma to sens (wybiera się mniejsze zło), ale przy zdrowej ciąży prowadzonej w gabinecie prywatnym zaczynam podejrzewać lekarza o chęć zysku ;-/
Cóż, w latach 80. zdarzało się robienie ciężarnym przed porodem RTG, żeby sprawdzić ułożenie płodu/płodów i wówczas nikt nie miał pojęcia o skutkach ubocznych, które po kilku latach zaczęły dawać o sobie znać...
Wydaje mi się, że nie ma promieniowania, USG polega na wysyłaniu fal dźwiękowych, coś jak widzenie u nietoperza. Nie powinno się nic przy tym przegrzewać, niby jak. Ale fachowcem, to nie jestem.
Ja też nie jestem, ale czytałam gdzieś, że te fale to również rodzaj promieniowania... i bądź tu mądry... z jednej strony jest milion śmieciowych artykułów w kolorowych gazetach, że usg jest bezpieczne, a z drugiej pojawiają się niepokojące o tym, że jednak może mieć wpływ na płód...
Niemniej jednak chyba nie warto robić więcej niż zalecane :))
Nie każdy z nas może sobie pozwolić na domowy ogródek z ziół we własnym mieszkaniu. Natomiast każdy jest w stanie przygotować sobie mrożony ogródek z ziół we własnej lodówce! Zioła najpierw należy umyć i posiekać, a następnie przełożyć do szczelnych pojemników. Można mrozić w każdym woreczku jeden gatunek roślin albo robić z nich mieszanki. Najlepiej wykorzystać w tym celu: lubczyk, cząber, koperek, rozmaryn, tymianek, melisę, mięte, natkę pietruszki oraz majeranek. Radzimy mrozić zioła, ponieważ mają o wiele więcej witamin i aromatu niż ich suszone odpowiedniki!
Jesteś eko-mamą? Chcesz podzielić się swoimi poglądami na temat ekologii, naturalnej ciąży, rodzicielstwa bliskości, pieluszek wielorazowych, pielęgnacji oraz wychowania dziecka? Dołącz do eko-użytkowników!