Właśnie dotarłam do badań przeprowadzonych na zlecenie Niemieckiego Związku Alergii i Astmy. Przeprowadzono pomiary zanieczyszczenia powietrza w mieszkaniach. Co się okazało? W pomieszczeniach bez dywanu średni poziom kurzu przekraczał górną granicę 50 μm/m³ i wynosił 63 μm/m³. Tam natomiast, gdzie leżał dywan lub wykładzina, zanieczyszczenie powietrza było znacznie mniejsze (30 μm/m³). Co najgorsze, zbyt duża koncentracja pyłu w powietrzu mieszkań z gładkimi podłogami (np. parkietem, laminatem) utrzymuje się prawdopodobnie przez okrągły rok. A więc życie w takich mieszkaniach jest – jeśli chodzi o zanieczyszczenie powietrza – bardziej szkodliwe dla zdrowia niż na środku dużego skrzyżowania!
U nas praktycznie w całym domu są dywany, ale to z racji młodszej córci, wiedzieliśmy, że będzie ,,zwiedzać" dom, a skoro mieliśmy wybór, to postawiliśmy na wykładzinę. Z drugiej strony szok, tyle się mówi, że dywany wchłaniają zanieczyszczenia, a tu niespodzianka. Co z podłogami typu panele czy szlifowane ,,deski"?
Ekomamusia nastolatki i dwuletniej dziewczynki
Mój blog: http://www.ekorodzice.pl/blogi1570,inne-notki.html
A to ciekawe.Szkoda, że 20 lat temu tego nie zbadali. W wieku 7 lat sierdzono u mnie alergię i astmę oskrzelową. Główne alergeny: kurz i roztocze(bakterie kurzu wszędobylskie). I od dobrej pani pulmonolog poradziła mojej mamie separację z dywanami i z domu na lat wiele zniknęły persy. Niestety. Ale poza dywanami co dla dziecka może aż tak wielką traumą nie jest, zminimalizowała się ilość pluszaków do minimum. W nich mam nadzieję jednak gromadzą się roztocza krzywdzące. Nie chciałabym się dowiedzieć po latach wstrząsającej prawdy :/
No właśnie, a moja córeczka wprost kocha wszelkie pluszaki. Mrożę w zamrażalniku i wynoszę jej jak najczęściej na dwór, szczególnie jak zimno jest, ale wiadomo, że zawsze jakieś pyłki pozostają. kiedyś wrzuciłam dwa małe miśki do pralki, ale jak mała to zobaczyła, to płakała chyba z godzinę, nad biednymi pluszaczkami... Więc zostaje nam wietrzenie :)
Ekomamusia nastolatki i dwuletniej dziewczynki
Mój blog: http://www.ekorodzice.pl/blogi1570,inne-notki.html
Te minimum pluszaczków co się w domu ostały to po prostu kąpano w miedniczce co jakiś czas. Nie udałoby się mi wytłumaczyć dlaczego moi mali przyjaciele trafiają de bębna pralki. Ale kąpiel w spienionych płatkach mydlanych delikatnych to przyjemność dla moich podopiecznych była. Polecam! Córeczką będzie zachwycona. Do tej pory w dzidziusiu piorę często ubranka mojego synka a wcześniej jego pieluchy i bieliznę. To lepsze niż mocne proszki do prania.
Lubię dywany, a sama mam alergię na roztocza. Kiedyś tylko często je odkurzaliśmy odkurzaczem w filtrem HEPA, teraz jeszcze co jakiś czas spryskuję dywany EM Refresh. Świetnie radzi sobie z roztoczami a jaka świeżość w domu.
Nie każdy z nas może sobie pozwolić na domowy ogródek z ziół we własnym mieszkaniu. Natomiast każdy jest w stanie przygotować sobie mrożony ogródek z ziół we własnej lodówce! Zioła najpierw należy umyć i posiekać, a następnie przełożyć do szczelnych pojemników. Można mrozić w każdym woreczku jeden gatunek roślin albo robić z nich mieszanki. Najlepiej wykorzystać w tym celu: lubczyk, cząber, koperek, rozmaryn, tymianek, melisę, mięte, natkę pietruszki oraz majeranek. Radzimy mrozić zioła, ponieważ mają o wiele więcej witamin i aromatu niż ich suszone odpowiedniki!
Jesteś eko-mamą? Chcesz podzielić się swoimi poglądami na temat ekologii, naturalnej ciąży, rodzicielstwa bliskości, pieluszek wielorazowych, pielęgnacji oraz wychowania dziecka? Dołącz do eko-użytkowników!