Jeszcze nie mam ani dziecka, ani chusty, ale przymierzam się do jednego i drugiego :) Zastanawia mnie tylko kwestia deszczu i śniegu. Chustujące mamy, czy wychodzicie ze swoimi zachustowanymi dziećmi na dwór, gdy pogoda nie należy do najlepszych? Czy osłaniacie się po prostu parasolami, czy też macie jakieś inne patenty? Widziałam coś takiego jak osłonki dla maluchów, ale do końca ich nie rozumiem. Proszę o podpowiedzi :)
Szukając kurtki ciążowej znalazłam coś takiego jak "kurtka dla dwojga" "dla chuściaka" koszt 250, ale nie wiem jak to się sprawdza w praktyce. Na pewno ogranicza możliwe do wykorzystania wiązania, bo jest to coś w rodzaju ubrania dla kangura.
Osłonkę uszyła mamaga :)wrzuciła foty na swojego bloga http://www.ekorodzice.pl/blog31,665,0,730,obiecane-zdjecia-oslonki.html
Ja w sumie to kurtką się zawsze osłaniałam kiedy padało (z przodu miałam kangurka) albo parasolem. Przy drugim bobasku pewnie będę sprawdzała inne patenty ;]
Właśnie rozglądałam się po internecie i widziałam różne kurtki (ale drogie to to) oraz zdjęcia chustujących mam z parasolami. Zastanawiałam się tylko na ile to wygodne...
Oby nie szpiega z krainy deszczowców...karrrrramba :P heh u nas był o tyle problem, że wózek mieliśmy na start i okazał się niewypałem, mały za skarby nie chciał leżeć w nim, choć teoretycznie 30 st. upały nie sprzyjają motaniu w chuście (urodził się w środek lata). Chciałam wychodzić na dwór a trzymanie na rękach młodego i pchanie wózka obok, to nie była komfortowa sytuacja. Kupiłam chustę z ekologicznej bawełny i to był strzał w dziesiątkę. W domu też kangurka nosiłam, miałam wolne ręce a on to swoje ciepło i poczucie bezpieczeństwa :) I tak to się u nas zaczęło... :) Z wózkiem mało mieliśmy styczności, jak tylko zaczął chodzić to wszędzie na nogach, nie było siły aby zaciągnąć go do spacerówki. Nawet na sankach nie jeździ, bo za nudno ;] Mamy małego podróżnika, którego "nóżki" nigdy nie bolą ;]
O, to dzielny chłopak :) Czyli wózek nie przydał się... Czytałam sobie trochę i gdzieś natknęłam się na informację, że lepiej kupić chustę niż wózek, bo bardziej mobilna i tańsza itd. i właśnie dlatego zastanawiam się, czy nie byłaby to lepsza opcja. Mam jeszcze sporo czasu na zastanowienie, bo plan pod kryptonimem "Dzieciątko" jeszcze w fazie przygotowawczej, ale chciałam "usłyszeć" opinie z pierwszej ręki :)
Wiesz, wózek to faktycznie większy wydatek, a chusta zawsze się sprawdzi. Ja nawet robiłam z niej prowizoryczny hamak i w ten sposób młody sypiał np. w plenerze ;] Ale to wszystko oczywiście kwestia indywidualna, znam osoby, które za skarby nie kupią chusty, bo wolą wsadzić dziecko do wózka i najlepiej przypiąć szelkami, żeby "móc pozałatwiać swoje sprawy", bo dziecko jak to zwierzątko w klatce, ma siedzieć, nie ruszać się nie skakać, nie domagać poznawania świata, tylko czekać aż łaskawy rodzić im na to pozwoli...ale to już skrajność, niemniej znam takie "przypadki" :/
Wydaje mi się, ze wózeczek i tak dobrze mieć, czasami sie przydaje. Czasami ktoś z rodziny czy znajomych chce pomóc mamie, wziąć maluszka na spacer, a z różnych powodów nie chce w chuście. Nie wyobrażam sobie jak mogłabym teściową przekonać do chustowania, tzn, kiedy widzi, ze ja noszę to jest zachwycona, ale sama spróbować nie chce, poza tym nie sądzę, żeby mogła nosić na spacerze 12 kilogramowego dzieciaka. A tak to trochę w wózeczku, trochę obok i spacerują po osiedlu. Od początku wiedziałam, że chcę używać chusty, więc nie kupowałam "wypaśnego" wózka za ciężkie pieniądze, tylko pożyczyłam od znajomych.
Też o tym myślałam. Dokładnie to nie wyobrażam sobie mojego taty, który wyglądem przypomina utrwalony w kulturze obraz Gwiazdora/św. Mikołaja :D , noszącego mojego dzieciaczka w chuście :) Co do pożyczania od znajomych - problem tkwi w tym, że większość moich znajomych jest na etapie dopiero poznawania swoich drugich połówek, a nawet jeśli je mają, to ślub i dzieci w nieokreślonej przyszłości :) My jesteśmy trochę do przodu, bo uznaliśmy, że nie ma sensu czekać na nie wiadomo co. Ale rozglądałam się za używanymi wózkami i ceny nie są tragiczne. Teoretycznie szwagierka ma wózek, ale coś mówiła, że już się kończy... W każdym razie dziękuję za rady!
Nie każdy z nas może sobie pozwolić na domowy ogródek z ziół we własnym mieszkaniu. Natomiast każdy jest w stanie przygotować sobie mrożony ogródek z ziół we własnej lodówce! Zioła najpierw należy umyć i posiekać, a następnie przełożyć do szczelnych pojemników. Można mrozić w każdym woreczku jeden gatunek roślin albo robić z nich mieszanki. Najlepiej wykorzystać w tym celu: lubczyk, cząber, koperek, rozmaryn, tymianek, melisę, mięte, natkę pietruszki oraz majeranek. Radzimy mrozić zioła, ponieważ mają o wiele więcej witamin i aromatu niż ich suszone odpowiedniki!
Jesteś eko-mamą? Chcesz podzielić się swoimi poglądami na temat ekologii, naturalnej ciąży, rodzicielstwa bliskości, pieluszek wielorazowych, pielęgnacji oraz wychowania dziecka? Dołącz do eko-użytkowników!