Moje dziecko jakoś dotąd skutecznie broniło się przed choróbskami, tylko ze 2 czy 3 razy zdarzyło się mu mieć gorączke, która szybciutko przechodziła po podaniu leku.
A w święta, w czasie rodzinnych spotkań, podłapał jakiegoś zjadliwego wirusa ( w zasadzie to wszyscy się zaraziliśmy jakąś "zarazą").
Niby jest już dobrze, tzn. jeszcze trochę pokasłuje i ma trochę kataru, nie bierze leków (tylko wit. C i smaruję go maścią rozgrzewającą na noc) - ale tak się zastanawiam, czym mu pomóc, jak podnieść jego odporność? Może jeżówka? Może macie jakieś inne, sprawdzone sposoby?
Cisza wynika pewnie z tego, że wszyscy napisali się pod konkursem i nie chcą się powtarzać;D Pod spodem przeklejam porady:
IERA Wietrzyć, wietrzyć i jeszcze raz wietrzyć. Mieszkanie, pościel,
dzieciaka. Wymrozić paskudne zarazki, ewentualnie odgonić je czosnkowym
smrodkiem.
GADULKA
Nie przegrzewać dziecka. Ubrać go na cebulkę ale tak aby nie było mu
zbyt gorącą - hartować go lepiej ubrać dziecko chłodniej i wyjść na
krótki spacer niż długo z nim siedzieć w przegrzanym ubraniu
pozwolić jeść lody nawet w chłodne dni - w stanach dzieci rzadko chorują
bo one w zimie jedzą lody a u nas to jeszcze dziwna rzecz
wietrzyć kołdrę - nawet zimą bo to niska Temperatura zabija zarazki
brać dziecko na spacer np żeby poganiało z psem - ja mam dwa psy
i zawsze wychodzimy razem
wychodzić na spacer nawet podczas ulewy. kalosze, peleryna i można sie
fajnie bawić
dbać o prawidłową dietę dziecka - ryby, tran - tu potrzeba kreatywności
w przyrządzaniu posiłków - ale da się i wymówka typu - moje dziecko nie
lubi ryb jest nie na miejscu
PAIKEA Odpowiedni ubiór dziecka, przebywanie na świeżym powietrzu, wietrzenie
pomieszczeń w domu.
Cytryna, mleko z czosnkiem, syrop z cebuli, tran to najlepsze sprawdzone
sposoby na odporność.
Ja co roku się przyłączam do tejże akcji. Aktywnie spędzam czas
z dzieckiem na dworze (także uprawiamy sporty), pijemy tran, jemy
cytrynkę (pijemy z herbatka z miodem), czasem syrop z cebulki
i czosneczek.
Odporność nasza jest nienaruszona :)
VIKKAJ Przepis na “syrop uodparniający”: 30 ząbków czosnku wycisnąć wyciskarką do
czosnku lub zetrzeć na tarce, następnie wcisnąć sok z 3 świeżych cytryn i zalać
to razem 1 litrem przegotowanej zimnej wody. Tak uzyskany roztwór zakręcamy w
słoju, stawiamy w ciemnym i chłodnym miejscu. Po 2-3 dniach syrop nadaje się do
picia. Aby syrop mógł być przez dłuższy czas przechowywany, najlepiej trzymać go
w ciemnym naczyniu.
Uwaga: Pijąc syrop nie odcedzamy miazgi z czosnku. Syrop
powinniśmy pić jako lek uodparniający oraz na ból gardła.
syrop ten możesz podać 7-latkowi ale już 2-latkowi nie, gdyż może doprowadzić do
pokrzywki - uczulenia na czosnek- zbyt duże stężenie. syropek taki możesz
zmodyfikować według własnych potrzeb. dla takiego dwulatka wystarczy ząbek
czosnku na sok z jednej cytryny i odrobinę wody
Przepis na syrop z cebuli: Należy skroić kilka cebul do słoika, następnie dodać
trochę cukru i czekać. Po pewnym czasie uzyskujemy super syrop, bardzo skuteczny
w leczeniu przeziębienia
Zamiast cukru dodaj miód i masz świetny uodparniający syropek dla dziecka 1 roku
życia, jeśli dziecko nie uczulone jest na składniki
Sposób na wzmocnienie odporności zaczerpnięty z medycyny
chińskiej: Potrzebna jest 1 duża cytryna, korzeń imbiru i miód. Cytrynę należy
sparzyć i w całości (ze skórką) pokroić, imbir zetrzeć na tarce (drobnej) i
dodać miodu. Dozwolone już od 3 latek
EMERAN My sié zimy nie boimy"- tak mówié ja i moja rodzina. A dlaczego? Po
pierwsze zima, to po prostu pora roku, jak kazda inna, tylko z mniejszá
temperaturá. Glowé mamy i jak zachodzi potrzeba, to ubieramy sié cieplo,
ale bez zbednégo przegrzania, wiadomo, nawet, jak jest zimno dziecko
i tak sié rusza na dworze (myslé tu oczywiscie o chodzácych) :).
Smarujemy buzié kremem ochronnym i Hej przygodo! Wychodzimy na dwór
w kazdá pogodé, chociaz na kilka minut. Ostatnio mialysmy okazjé spedzic
kilka dni w Norwegii, tam panuje zasada, ze bez wzgledu na pogodé
dzieci w przedszkolu wychodzá na dwór- w mysl "Nie ma zlej pogody, jest
tylko zly ubior". Bylam na poczatku lekko przerazona, gdy wiatr silnie
wial w twarz mojej coreczki, ale Ona byla wprost w siodmym niebie.
Oczywiscie zadnego katarku nie bylo.
A jesli chodzi o odpornosc w domu, to staram sié podawac wiele owocow
i warzyw (te akurat sá mniej lubiane przez mojá pocieché), wiadomo
witaminki w naturalnej postaci.Czésto tez pijemy mleko z miodem
i wcinamy czosnek. Codziennie wpuszczamy do mieszkania swieze powietrze
i nie pozwalamy, by bakterie panoszyly sié w duchocie:).A zatem ruch na
dworze, witaminki i swieze powietrze w domu to nasze sprawdzone patenty
na zimé.Polecam!
ATYDE85 Odporność swojego synka wzmacniam cały rok.
Mieszkamy na wsi,więc witaminy są pod ręką i niczym więcej nie
suplementuję syna. Mrożę warzywa i owoce a z malin robię sok na zimę,
dzięki czemu codziennie spożywamy mega dawkę witaminy C.
Codziennie też podaję małemu łyżeczkę tranu, chodzimy na spacery,
wietrzymy w domu, a w okresie zimowym- grzewczym ,palę w piecu dopiero
około 16, bez względu na ujemną temperaturę na zewnątrz. Nie rezygnuję
zimą z zajęć na basenie. Jeśli mam wolną sobotę to pluskamy się
w wodzie. Jeśli chodzi o ubiór podczas spacerów zimowych , to nie
przegrzewam synka, ubieram go na cebulkę a szalika młody nie da sobie za
żadne skarby zawiązać. Moim zdaniem wzmacnianie odporności tylko zimą
,może nie przynieść wymiernych korzyści ,co dbanie o zdrowie przez cały
rok.
KUNLUNIJA O to, aby dzieci (i nie tylko) były odporne należy dbać cały rok. Domowe
sposoby naszych babć wcale nie są drogie, są za to skuteczne, i to
bardzo :)
Pierwszy "sekret" to owoce i warzywa sezonowe. Chociaż pomarańcze,
mandarynki, banany i inne owoce "z ciepłych krajów" są bardzo smaczne,
to wiadomo, że te, które są w Polsce nie mają takiego smaku, jak
"oryginały". Dlatego też staram się zawsze wykorzystywać te warzywa
i owoce, które są polskie i są przepyszne. Gęsty syrop truskawkowy,
malinowy, jagodowy i wiśniowy - to obowiązkowe "przetwory", które robię
każdego roku. Dzieci bardzo lubią kaszę mannę z syropem - czuję się
naprawdę świetnie, kiedy syrop jest domowej roboty, a nie "kupny" :)
Dużo szpinaku, ryb - zaprzyjaźniona "centrala rybna", w której pani
ekspedientka poleca świeże ryby - bezcenne. :) Wszelkiego rodzaju
przeciery - dynie, pomidory, ogórki - na bazie tego później robię zupy
w zimie- wierzę, że są o wiele bardziej wartościowe niż te, które smak
otrzymują dzięki koncentratowi:)
No i czosnek - mój dom, to dom, w którym czosnek schodzi w ilościach
hurtowych- o każdej porze roku. Jest w zupach, w pesto, w pasztetach -
uwielbiamy!:)
Jesienią - syrop z cebuli - wiem, że nie wszyscy go lubią - u nas jest
przysmakiem :)) A kiedy kogoś bierze przeziębienie i robi się
"niewyraźny" to podaję mleko z miodem, masłem i czosnkiem- jest bardzo
smaczne i na następny dzień nie ma śladu po objawach przeziębienia :)
Do tego wszystkiego spanie w lekko chłodnych pomieszczeniach,
nieprzegrzewanie podczas spaceru, dużo ruchu, zabaw na świeżym powietrzu
i mycie rąk- po przyjściu do domu obowiązkowo!:))) (przed posiłkami
też,oczywiście, ale chodzi mi o to, że staram się wpoić dzieciom, ze
warto jest zmyć zarazki z dworu po powrocie do domu:) )
Być może nie są to jakieś spektakularne sposoby na wypracowywanie
odporności, wierzę jednak, że zdrowe, naturalne produkty, higiena
i rozsądek są tym, co pomaga przetrwać zimę bez przeziębień. No
i wszystkie babcine przepisy na dżemy, konfitury i przeciery!
A że te sposoby działają- mamy dowód- jesteśmy zdrowi i nie przeziębiamy
się prawie wcale!:)
JORUNN_2010 Marzeniem każdego rodzica jest, by dziecko było zdrowe. I ze mną nie
jest inaczej! Dążąc do uodpornienia mojego synka, staram się nie popadać
w paranoję, wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Zima jest dość
kapryśną porą, od mrożących krew w żyłach chłodów, po "plusową" chlapę.
Bez względu na pogodę często wietrzę mieszkanie, w szczególności
sypialnię i pokój dziecięcy. Na spacerki wychodzimy nawet pry skrajnie
niskich temperaturach, ale chowamy się przed porywistym wiatrem. Kiedy
jesteśmy zmuszeni odkręcić kaloryfer, to w pokoju pracuje nawilżacz
powietrza. Nie boję się suplementacji, ale moje dziecko otrzymuje
witaminy przede wszystkim w wyciskanych przeze mnie sokach warzywnych
i owocowych, sałatkach i odpowiednio zbilansowanych posiłkach.
Niedawno wprowadziłam u synka nawyk mycia rąk po każdym przyjściu do
domu. Przecież jak nie umyje rąk, to na rączkach wyrosną bakterie,
niczym jakieś dinozaury!
Niestety moi rodzice i teściowie mieszkają daleko, więc Antoś nie ma we
Wrocławiu nikogo poza mamą i tatą. Musi nam więc towarzyszyć
w wycieczkach do urzędów, sklepów. Myślę, że to też uodporniło małego,
częsty kontakt z niekorzystnym środowiskiem. Jednak każde takie wyjście
rekompensujemy kilkakrotnie razy dłuższym spacerem po parku, lasku czy
nadrzecznych wałach.
JCHDZ Moj sposob na zwiększenie odpornosci u dzieci,to przede wszystkim
hartowanie dzieci. To jest nic nie kosztująca profilaktyka, o której już
mało kto pamięta. teraz jest zwyczaj "hodować dzieci jak rośliny
tropikalne" - czyli zimą w temp. do 27 stopni w domu, w lato czapa,
chustka na szyję itd....
A ja proponuję letnie kąpiele, starsze dziecko można już przyzwyczajać
do chłodnehgo prysznica po kąpieli. Jeżeli nie całe ciałko, to chociaż
nóżki. Dużo przebywania na dworze, sport i TRAN!
Czosnek - wiadomo, ale ciężko to dać 2-latkowi. dzieci za nim nie
przepadają. Dlatego zostaje tran i profilaktyka. NIE PRZEGRZEWAĆ!!! I to
już powinno w dużej mierze ograniczyć chorowitość. Jeśli są warunki -
niech dzieci biegają boso po trawie, rano, po rosie. Aż do jesieni.
I prosze się nie bać zapalenia płuc. Hartowany organizm nie zachoruje.
Prędzej te dziecko, które zawsze jest trzymane w ciepełku i bardzo
ciepło ubierane. Oczywiście nie można przesadzać. Szczególnie, jeśli
dzieci nie są hartowane od urodzenia, to teraz nie można im zrobić
takiego szoku termiczego od razu. Ale stopniowo. I naprawdę jeszcze raz
gorąco polecam TRAN!!!! Nie owocowy, ale prawdziwy ( np. Mullers Tran -
norweski ) - o smaku cytrynowym lub pomarańczowym. jest
niezastąpiony!!!!!!!
Starsze dziecko może przyjmować np. Aliofil, albo inny preparat
zawierający czosnek. BARDZO skutecznie zapobiega to nawracającym
infekcją. Zdecydowanie nie podawać syntetycznej wit. C. . Przy
początkach przeziębienia - sok z cytryny. Ile dziecko da radę wypić - 1,
2 , 3. Im więcej tym lepiej. Nie musi być na raz. Ale skutek
gwarantowany:-)
MERUS Moja córeczka bardzo rzadko choruje, średnio dwa razy do roku. Być może
jest to mój zdrowy rozsądek, a może dlatego , że nie chodzi jeszcze do
przedszkola, a w konsekwencji nie jest tak bardzo narażona na ewentualne
zarażenie. Sposobów na podwyższenie odporności znam kilka, stosuję te
znane od lat, jak i te z którymi zetknęłam się stosunkowo niedawno.
Przede wszystkim mała codziennie pije wodę z miodem i cytryną, a jej
obiady składają się z dużej porcji warzyw. Brokuły, kalafior czy
buraczki są tylko początkiem długiej listy składników. W domu
utrzymujemy temperaturę poniżej 21 stopni, staramy się nie przegrzewać,
a z uwagi na kominek często nawilżamy powietrze. Przyznam szczerze,że
nie jestem za chodzeniem dziecka bez skarpetek (chyba, że mamy
ogrzewanie podłogowe), na samą myśl,że ja mogłabym chodzić w ten sposób
zimą po domu wzdrygam się. Uważam , że podstawa to skarpety, bamboszki
i podkoszulek. Być może nie idę z duchem czasu, ale nie wszystko co
modne jest odpowiednie i zdrowe dla nas. Kluczem do sukcesu jest również
ubieranie adekwatne do warunków pogodowych na zewnątrz, moja mała choć
już nadchodzi kalendarzowa zima nadal chodzi bez rajstopek pod
spodniami. Uważam, że to dobre rozwiązanie dla ujemnych temperatur,
a przy kilku stopniach na plusie nie widzę sensu zakładania tylu warstw.
Ostatnia dobra rada to porządny spacer każdego dnia, bo po nim zawsze
zasypia i regeneruje siły, a także ma doskonałą okazję do szaleństw.
Dzięki;) Z wymrażaniem wszystkiego będzie trudno, bo o ile spadło trochę śniegu, to z mrozem jest średnio;) U nas temp. oscyluje ok. 0
Na syrop z czosnku też dziecko za małe (niespełna 3 lata), obawiam się też, że nie zechce ze wzgl. na smak (syrop cebulowy na przeziebienie był nie do przejścia....)
Myślałam o jakichś herbatkach rozgrzewających (malina, lipa?), jeżówce (chociaż opinie o jeżówce są podzielone - jedni bardzo polecają, inni twierdzą, że to placebo) - sama nie wiem. Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji, bo dziecko wcześniej nie chorowało, pierwszy raz złapało takioego wrednego wirusa
ANIAK692 Pracę nad odpornością naszego dziecka zaczynam już latem, kiedy staram
się dowitaminizować jak najlepiej i podawać zdrowe, ekologiczne warzywa
i owoce. Dieta jest bardzo ważna. Znane wszystkim powiedzenie, że jedno
jabłko uchroni przed doktorem. Dużo już zostało napisane przez moje
poprzedniczki i większość przeze mnie znane, wiec nie chciałabym się
powtarzać. Napisze po krótce co u nas jest stosowane. Ważne są dla mnie
probiotyki, kwas omega trzy, zielona pietruszka, kapusta, kefir, jedna
marchewka dziennie, olej lniany. unikam białej mąki i cukru. do popicia
daję dużo wody, czasem z cytrynką - wit. C albo herbatkę z dzikiej rózy
(unikam sztucznej witaminy C). Ruch, spacery na świeżym powietrzu
w pogodę czy nie. Nieprzegrzewanie dziecka-nie przejmuję się kiedy
słysze od teściowej, sąsiadki, ciotki -przykryj kocykiem, włącz farelkę,
ubierz cieplej, "pani wychodzi w taką pogodę z dzieckiem?" tylko
uśmiecham się grzecznie i robię swoje. Używam nawilżaczy powietrza.
Często wietrzę pościel i materac na mrozie, dbam o właśiwą temperaturę
w pokoju, rozszczelniam okna aby był dopływ świeżego powietrza.
Zrobiłam nalewkę z geranium - rozpylam w powietrzu- działa
antybakteryjnei z wlaszcza w okresie grypowym. Poza tym geranium też
w pokoju dzieciecym stoi. Wietrzenie jest koniecznością, aby pozbyć się
z mieszkania zarazków. A już przed snem obowiązkowe. Córcia jest
alergiczką, wiec stosuje mop parowy aby uporały się z roztoczami.
KArmienie piersią też miało dobroczynny wpływ na odporność dziecka.
Kiedyś wracałam z siatką leków w przypadku przeziebien mojej córci,
jednak odkąd trafilam na rozsadnego lekarza nie truje chemią
i antybiotykow nie przepisuje. Wie na co może sobie pozwolić i zna
dziecko i zawsze organizm wybrania się sam. Chodzę na spacery nie do
centurm handlowego czy po lokalnych sklepikach a do parku, nad morze
(wdychamy dobroczynny jod), do lasu (jeśli chodzi o las to do sosnowego
-sosna ma własciwosci antybakteryjne). Stres negatywnie wpływa na siły
obronne, wiec dużo się śmiejemy i dużo bawimy, a zmartiwień unikamy.
ANIESKA Moja córcia urodziła się z obniżoną odpornością i jesteśmy pod stałą
opieką poradni immunologicznej, więc niestety temat nie jest nam obcy.
Dbam o córcię podając jej na jesień tran a potem jeżówkę. Niestety
z powodu zbyt częstych infekcji, która córcia łapała w przedszkolu
musieliśmy zrezygnować. Podobnie jak większość mam stosujemy te metody,
zażywamy specyfiki dbamy o temperaturę mieszkania, chłodne kąpiele,
dbamy o dietę, ruch, biegamy boso po plaży lub trawie, bo bardzo ważne
jest uodpornienie nóg na zimno i przemoczenie. Szorstką rękawicą po
kąpieli nacieramy chłodniejszą wodą z dodatkiem octu jabłkowego.
4-latkę dało sie przekonać do tego, z trudem, ale w formie zabawy udało
się. Stosujemy też dreptanie w zimnej wodzie nalanej do wanny przez 2-4
minuty-a potem skarpetki z owczej wełny i myk do łóżka. Pobudza krążenie
i daje genialne efekty. Pani doktor uzmysłowiła też mi jak ważne jest
bardzo częste mycie zebow, aby nie dopuszczać,aby zarazki z jamy ustnej
nie przedostawały się dalej. Podaję też córci czosnek+cytryna+miód tzw.
winko czosnkowe do picia. Dużo kiszonych i kwaśnych do jedzenia np.
kiszona kapusta, kefir, ogórki kiszone. Jest naprawdę znacznie lepiej
i teraz od początku jesieni nie było żadnej infekcji. I na koniec
wierszyk:
Kiedy zima wielkimi krokami sie zbliza,
temperatura coraz mocniej sie zniza.
Pora zastosować program odpornościowy,
i niestraszny nam mróz,mamy klopot z glowy.
Organizm od środka najlepiej odzywić,
rodzinę wzmocnić, uśmiechnięte buzie widzieć.
Sokowirówkę uruchamiam i soki warzywne podaję,
żadnego marudzenia "ja nie lubię" nie uznaję.
Bez śniadania i męża i dzieci nie wypuszczam,
kocham ich niezmiernie, więc o nich dbam.
Ważne jest co nasze dzieci do jedzenia dostają.
kasze, warzywa, owoce, strączkowe,ciepłe zupy wcinają.
Mięsko białe, rybka dwa razy w tygodniu króluje,
po takiej diecie nikt tu nie choruje.
Kasza jaglana daje też odporność nam od lat,
zdążył dobrze poznać jej właściwości świat.
Zamiast chipsów, fastfoodów podaję domowe przysmaki,
na marchewkę, jabłuszko lasuch z córci taki.
Unikam sztucznych barwników i chemii tej calej,
odpowiednia to dieta dla rodziny i dzieciny malej.
Malinki i borówki z zamrażalnika często podaję,
najlepsze witaminki z natury organizm dostaje.
Moje dziecko nie pije napojów niezdrowych,
pelnych chemii i niewiadomo skad tak kolorowych.
Często daję wodę z miodkiem i cytrynką do picia,
dzięki temu wszyscy mamy lepszy komfort życia.
Cukru i słodyczy nie spożywamy wcale a wcale,
bo, że osłabiają organizm wiedzą najstarsi górale.
Na odporność szkraba witamina C jest najlepsza,
nie sztuczna a w herbatce z dzikiej róży bezpieczna.
Pyszna i zdrowa dla kazdego chlopca i dziewczynki,
kiedy ja dziecku przyrzadzam robi wesole minki.
Bo wie,że spędzi na sankach kolejny zimowy dzionek,
nie choruje zbyt często ten nasz maly brojek.
Pamiętam,żeby ręce i zęby często i dokładnie myć,
bakteriom i wirusom nie dać tu u nas żyć.
W domu, czy na spacerze córcia biega uszczesliwiona,
spokojna mamusia na co dzien przewrazliwiona.
O spacerach, basenie, wietrzeniu też pamiętamy,
w nagrodę fajną zimę wszyscy spędzamy.
Balwany ulepione,frajda to wielka.
Zima bez choróbsk jest naprawde piekna!!!
EWAKRY Ja polecam picie przez cały rok soku z aronii, także przez cały rok przytulanie maluszka i spacerowanie bez względu na pogodę.
APKA W okresie jesienno zimowym mój dom pachnie cebulą, odcinam wierzchołek
i rozkładam ją wszędzie gdzie sie da - parapety, szafki, w okolicach
łóżek. Cebula ma właściwości antyseptyczne i antybakteryjne.
Gdy już coś nas zaczyna brać nacieram stopy zrobionym przeze mnie
olejkiem z czosnkiem, zakłądam skarpety. W drugą pare skarper wkładam
pokrojoną cebulę i jeszcze to na nogi. Zapach jest cebulowy ale
przeziębienie albo zostawia nas zupełnie albo przechodzimy w bardzo
łagodny sposób.
Konieczna jest w okresie jesienno-zimowym odpowiednia dieta- kasze
rozgrzewające, warzywa, strączkowe, kiszona kapusta, dużo dyni w różnej
postaci. Od czasu do czasu czosnek surowy jako naturalny antybiotyk.
Codziennie soczek z dzikiej róży niesłodzony lub sok z rokitnika,
a także olej lniany.
Wspomagamy się też syropami zrobionymi w lecie: z mniszka, z pędów
sosny, z macierzanki, z podbiału, ze stokrotki.
Dzień zaczynamy od mikstury oczyszczającej-zmieszany sok z aloesu
rozcieńczony wodą, olej z pestek winogron i cytryna.
Jesteśmy zdrowi i szczęśliwi :-)
więcej tutaj http://www.ekorodzice.pl/konkurs-z-pat-rub,82,91,1332.html
Jeżówkę polecała zeberka warto do niej uderzyć w tym temacie ;d
Myślałam o jakichś herbatkach rozgrzewających (malina, lipa?), jeżówce (chociaż opinie o jeżówce są podzielone - jedni bardzo polecają, inni twierdzą, że to placebo) - sama nie wiem. Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji, bo dziecko wcześniej nie chorowało, pierwszy raz złapało takioego wrednego wirusa
Ja co roku w stanie przedgrypowym ratuje sie herbatka z kwiatu lipy ważne, żeby był to kwiat najlepiej własnoręcznie ususzony lub z herbaciarni, a nie saszetka. Sok malinowy tez jest idealnym naturalnym gripeksem w moim przypadku. Niestety w tym roku mimo dużej ilości zapasu się już skończył, a niestety ten ze sklepu to nie to samo;/;/;/
U nas jeszcze miód z mleczy (sezon zbiorczy dopiero przed nami), albo mąż w tym roku zrobił konfiturę z owoców czarnego bzu idealna na przeziębienia i gorączkę. Koleżanka od jakiegoś czasu smaruje swoim dzieciom na noc nóżki olejem z czosnkiem...muszę ją zapytać czy widać jakieś efekty.
Zapytaj, zapytaj. Ja na razie smaruję małemu plecki maścią rozgrzewającą (ona ma dość mocny zapach, więc chyba i trochę mały inhaluje i łatwiej mu oddychać).
No, to muszę posadzić kilka lip na działce (a bez czarny nawet mam, a nie przyszło mi do głowy, żeby sok z niego zrobić)
Z owoców czarnego bzu można zrobić sok i dżem a kwiaty można ususzyć na herbatę (obniża gorączkę, działa napotnie, i ogólnie jest dobry na przeziębienia).
U nas królują naturalne herbatki i to wszelkiego rodzaju. Kwiat lipy i czarny bez też, ale przede wszystkim sok malinowy, uwielbiany przez nas wszystkich i co najważniejsze doskonały na przeziębienia. Poza tym na ból gardła doskonała jest płukanka z liści maliny. Zalewamy je letnią woda, odrobinę podgrzewany i przecedzamy, a następnie płukamy gardło.
Ekomamusia nastolatki i dwuletniej dziewczynki
Mój blog: http://www.ekorodzice.pl/blogi1570,inne-notki.html
Nie każdy z nas może sobie pozwolić na domowy ogródek z ziół we własnym mieszkaniu. Natomiast każdy jest w stanie przygotować sobie mrożony ogródek z ziół we własnej lodówce! Zioła najpierw należy umyć i posiekać, a następnie przełożyć do szczelnych pojemników. Można mrozić w każdym woreczku jeden gatunek roślin albo robić z nich mieszanki. Najlepiej wykorzystać w tym celu: lubczyk, cząber, koperek, rozmaryn, tymianek, melisę, mięte, natkę pietruszki oraz majeranek. Radzimy mrozić zioła, ponieważ mają o wiele więcej witamin i aromatu niż ich suszone odpowiedniki!
Jesteś eko-mamą? Chcesz podzielić się swoimi poglądami na temat ekologii, naturalnej ciąży, rodzicielstwa bliskości, pieluszek wielorazowych, pielęgnacji oraz wychowania dziecka? Dołącz do eko-użytkowników!