Wszystkie posiłki serwowane w publicznych i prywatnych szkołach Francji muszą zawierać produkty pochodzenia zwierzęcego - nakazują rozporządzenia wydane 2 października 2011 przez francuski rząd.
Nowe przepisy pozbawiają sześć milionów dzieci możliwości zjedzenia w szkole wegetariańskiego posiłku. Podobne regulacje zapowiadane są także we francuskich szpitalach, więzieniach i wszystkich innych placówkach objętych kateringiem. Co o tym myślicie?
Moje dziecko je mięso podobnie jak ja, ale gdyby ktoś zabroniłby w szkole podawać mu mięsa, to bardzo bym się zdenerwowała. Z tego co wiem istnieją przedszkola wege i wg tych przepisów one nie maja racji bytu? Dobrze to rozumiem? Moim zdaniem to pogwałcenie praw obywatelskich...
Ja jestem przerażona. Ledwo znaleźliśmy przyzwoite wegeprzedszkole a już
z zachodu straszą takimi newsami!!! Nikt nie karze nie jeść nikomu
mięsa, jeśli sobie tego nie życzy. Nie rozumiem skąd ta niechęć do
inności... i to we Francji?
Najpierw zakaz chodzenia w burkach, teraz to. Francuzi najpierw pokazywali jacy to tolerancyjni nie są, a teraz dyskryminują na każdym kroku. Brak mi słów! Żenada... Mogliby zabronić sprzedawania słodyczy w szkołach! Przynajmniej dzieciaki by skorzystały na tym!
Dla mnie to nienormalne i bardzo krzywdzące dla wegerodziców i wegedzieciaków! Niedługo będą przez lobby mięsne rzucać w nas kamieniami... APOKALIPSA!!!
to prawda, ja tez i moje dziecko jemy trochę mięsa, ale jak można NAKAZAĆ komuś? a jak jakieś dziecko nie może to co? same ziemniaczki i suróweczke ma jeść bo zamiennika mięsa nie dostanie? ale paradowania za przeproszeniem z gołym tyłkiem to nie zabronią...
A może oni zrobili jakieś badania i stąd ta decyzja? Z drugiej strony codzienne jedzenie mięsa tez nie jest wskazane. Nie znam dietetyka który zalecałby codziennie na obiad mięso w diecie dziecka...
No ale np w polskich szpitalach nie ma specjalnych posiłków dla wegetarian (na pewno nie w szpitalach publicznych, bo może w prywatnych placówkach tak?) - jak leżałam w szpitalu, to rodzina mi wałówkę przynosiła, bo w przeciwnym wypadku to np. na śniadanie jadłabym suchą bułkę.
Jak dla mnie to zamach na wolność osobistą. Przecież nie każdy ma nawet ochotę codziennie jest mięso. A w polskich szkołach publicznych w ogóle chyba nikt o wegetarianach nie słyszał. Nie zapisałam córki na obiady, bo ich jadłospis mnie po prostu rozczarował. Codziennie coś tłustego, smażonego, bardzo mało warzyw. Zresztą nikogo tam nie obchodzi, co dzieciaki jedzą. Tylko w piątek jest ryba (smażona oczywiście). To przykre co się stało, miejmy nadzieję, że ten niechwalebny ,,zwyczaj" do nas nie przywędruje.
Ekomamusia nastolatki i dwuletniej dziewczynki
Mój blog: http://www.ekorodzice.pl/blogi1570,inne-notki.html
Nie każdy z nas może sobie pozwolić na domowy ogródek z ziół we własnym mieszkaniu. Natomiast każdy jest w stanie przygotować sobie mrożony ogródek z ziół we własnej lodówce! Zioła najpierw należy umyć i posiekać, a następnie przełożyć do szczelnych pojemników. Można mrozić w każdym woreczku jeden gatunek roślin albo robić z nich mieszanki. Najlepiej wykorzystać w tym celu: lubczyk, cząber, koperek, rozmaryn, tymianek, melisę, mięte, natkę pietruszki oraz majeranek. Radzimy mrozić zioła, ponieważ mają o wiele więcej witamin i aromatu niż ich suszone odpowiedniki!
Jesteś eko-mamą? Chcesz podzielić się swoimi poglądami na temat ekologii, naturalnej ciąży, rodzicielstwa bliskości, pieluszek wielorazowych, pielęgnacji oraz wychowania dziecka? Dołącz do eko-użytkowników!