Ekorodzice

inzynierka (postów: 218) Użytkownik portalu
43 punktów
2013.10.08 08:38
Jakie jest wasze zdanie na temat pracowania mamy? Dostałam obuchem w łeb.
Moje argumenty za:
lekko zasobniejszy portfel, rozwój zawodowy i osobisty, wzór dla dzieci (nie czekamy na pomoc, ale sami pomagamy) - jejku jaka ta lista krótka... - no i kiedy wrócić do pracy, bo boję się, że jak się raz odpuści to nie będzie powrotu, zawsze będzie jakieś "ale", dzieci mają prawo do edukacji przedszkolnej
Moje argumenty przeciw:
moje chore dzieci tulą "przyszywane babcie i ciocie", bez tej pensji dostalibyśmy pewnie socjal, który w większości by pokrywał koszty opiekunek, dojazdów, obiadów itd. a tak tylko płacę podatki na innych może mądrzejszych życiowo; dzieci wychowuję w pośpiechu popołudniami i weekendami, świat się nie zawali jak przestanę go zbawiać, a na pewno tysiąc innych osób zrobi to lepiej - czyli zero konkretów, masa emocji
Jest ktoś mądry w tej dziedzinie?
HAART (postów: 395) Użytkownik portalu
226 punktów 226 punktów 226 punktów
2013.10.08 12:10
inzynierko - ile osób tyle opinii, tyle doświadczeń :)
Dobrze napisałaś, ze w tym temacie jest "masa emocji".

Uważam, że nie ma jednej złotej rady TAK IDZ do pracy lub NIE zostań w domu.
Jest tyle czynników wpływających na naszą decyzję ...

Cenne jest to, że się nad tematem zastawiasz, że to dla Ciebie ważne.


Mój KREATYWNY BLOG www.haart.pl
HAART (postów: 395) Użytkownik portalu
226 punktów 226 punktów 226 punktów
2013.10.08 12:19
Może napisze jak było u mnie?  :)

Całą ciążę spędziłam w domu bo niestety walczyłam o naszego malucha całe 9 miesięcy. W pracy wszyscy czekali z zegarkiem w ręku. Zatrudniono osobę na zastępstwo, która również zaszła w ciążę :)
Sytuacja się skomplikowała. Brakowało ludzi i każdy miesiąc była na wagę złota (dla firmy).
Na szczęście nikt nie naciskał. Pisali, dzwonili ale zaznaczali, ze to zależy ode mnie.

Podjęłam decyzję, że wykorzystam cały macierzyński i kilka miesięcy wychowawczego. To rzadko w mojej firmie się zdarza... Wszyscy walczą o pracę, o stanowiska a 1,5 roczna nieobecność to prawie harakiri.

Udało się. Wróciłam, pracuję :)
Szymek miał 8,5 miesiąca gdy "poszedł" do prywatnego klubu malucha. Kilkoro dzieci, mały domek, 2 panie na 4 maluchów. Drżałam każdego dnia, biłam sie w pierś i zastanawiałam czy warto.

Oczywiście, że miałam wyrzuty sumienia, że powinnam dłużej z nim zostać, że tyle czasu spędzam w pracy, że za mało okazuję miłości. Każda z nas to przechodzi.

Raz, z ust mamy mojej koleżanki, usłyszałam, że "matka powinna zostać w domu z dzieckiem a pracę zawsze można zmienić"!. To było jak policzek...
Wróciłam do domu i się poryczałam.




Mój KREATYWNY BLOG www.haart.pl
HAART (postów: 395) Użytkownik portalu
226 punktów 226 punktów 226 punktów
2013.10.08 12:25
Inna moja koleżanka, która musze zaznaczyć< nad życie KOCHA swoją córkę, wiedziała od początku, że CHCE szybko wrócić do pracy. Wiedziała, czuła, że w domu się udusi. Uznała (i z obserwacji potwierdzam), że jest lepszą matką pracującą. W domu dostawała szału, czuła sie bezwartościowa, zdenerwowana, niepotrzebna itp.

 Praca (zajmuje kierownicze stanowisko) daje jej mnóstwo satysfakcji. Uwielbia to co robi.
 I uwielbia wracać do domu, do córki. Cały wolny czas jej poświęca. Ech, sporo się od niej nauczyłam w temacie praktycznego wykorzystania wolnego czasu :)

Kolejna koleżanka jest totalnym przeciwieństwem wyżej opisanej. Po urodzeniu pierwszej córki wiedziała, że chce mieć dużo dzieci i chce z nimi zostać w domu. Porzuciła korporacje, szukała własnego sposobu na zarabianie pieniędzy.  Mniejszych, większych ale w domu.
Ma dwójkę dzieci,. jest w domu i JEST SZCZĘŚLIWA.


Mój KREATYWNY BLOG www.haart.pl
inzynierka (postów: 218) Użytkownik portalu
43 punktów
2013.10.08 12:54
Tak, emocje. Ja wiem, że lepiej się sprawdzam przy napiętym grafiku. Ale od kilku dni we mnie narastało i dziś wybuchło uczucie, że jestem frajerem, który pracuje dla idei z poczucia przyzwoitości i patriotyzmu (jakby to było coś złego) z fałszywej potrzeby rozwoju zawodowego (bo przecież wybrałam "cieplejsza posadkę" przechylając szalę kompromisu ku dobru rodziny), kosztem rodziny (o czym wcale nie jestem do końca przekonana, bo czy wizyta z tatą u laryngologa to jakaś tragedia?), wykonując prace Syzyfowe, które nie niosą za sobą żadnego efektu. Zazwyczaj wybieram lepsze choć trudniejsze rozwiązania, ale dziś mam ochotę rzucić się w odmęt płytkich decyzji, podjętych na fali jeszcze płytszych pobudek (finanse sprawiedliwość społeczna) i po prostu przestać "chcieć". Nie wiem, może kilogram czekolady zaaplikowany dożylnie coś zmieni, ale choć bardzo próbuję to nie moge tego dziś przeskoczyć. Dzięki za rozsądne słowo.
www.inzynierka.pl
HAART (postów: 395) Użytkownik portalu
226 punktów 226 punktów 226 punktów
2013.10.08 14:13
Czasem tak jest i każdy z nas łapie doła...
 Są dni kiedy potknięcie na chodniku urasta do rangi tragedii życiowej.

Czekolada, lampka wina i dobre ramie do wypłakania się :) Polecam


Mój KREATYWNY BLOG www.haart.pl
Mema (postów: 25) Użytkownik portalu
40 punktów
2013.10.08 22:06
hej Inzynierka!
Mysle, ze kazdy w swojej sytuacji ma mnostwo argumentow, ktorzy inni moga nie znac, zwlaszcza, po drugim dziecku zauwazylam, ze wiele rzeczy sie zmienia, wiec pewnie z czworka, swiat jest zupelnie inny niz moj. Niemniej jednak jest kilka rzeczy, ktore biore pod uwage i ktore pomagaja mi podejmowac te nejtrudniejsze decyzje. Niestety wyznaje zasade, ze nikt nie rodzi sie dobra matka(wiem ekstremalnie) i kazdy z nas zamiast przyjmowwac, ze wyssal to z mlekiem swojej matki powinien sie rozwijac i szukac. Zatem moge podzielic sie tym, co mi pomoglo:)
1. Psychologia rozwoju czlowieka Dziecko do 3 roku zycia nie ma potrzeby integracji. Dopiero potem ZACZYNA sie ona rozwijac do 6-7 rz. Najlepiej dziecko sie rozwija bedac z mama lub z 1 osoba w zaufanym i bezpiecznym dla siebie miejscu. Wiec jesli juz nie mama, to najlepiej niania. Byla kilka lat temu wielka akcja, ktora zorganizowali najlepsi psychologowie, jak Tusk zapowiedzial doplaty do zlobkow. Blagali go, zeby zamiast tego zaplacil te same pieniadze nianiom lub mama, bo jest to dla dzieci z emocjonalnego punktu widzenia ogromny porzytek, niestety politycznie, tak jak 6-latki do szkol decyzja zapadla. Poza tym rowniez psychologia mowi o tym, do 2 rz dziecko nie rozumie, co znaczy wrocic. Kazde rozstanie z mama przezywa, jakby umierala i zmartwychwstawala. Oczywiscie przyzwyczaja sie i adaptuje do takiej sytuacji, ale emocjonalnie jest to ogromne przezycie. Jak zaprowadzamy dzieckow w inne miejsce i je zostawiamy, to jest tak, jakbysmy go porzucili. I tu znowu, jesli mozemy wybierac, to niania i najlepiej podobno jest wyjsc, kiedy dziecko rano jeszcze spi, oczywiscie odpowiednio wczesniej przyzwyczaic je do nowej osoby.
2. M. Montessori -moje goru (byla lekarzem) uwaza, ze powinno sie podazac za potrzebami dziecka. Takie dzieci w pelni potrafia sie rozwijac, nabieraja pewnosci siebie, maja wlasne zdanie, a nie zastanawiaja sie, co jest dobrze odbierane przez otoczenie. Najbardziej chlonny umysl jest od urodzenbia do 6rz, wtedy to ksztaltuje sie inteligencja, nawyki i podstawy naszego charakteru. jesli nie zaspokajamy potrzeb dziecka od razu, zwlaszcza kiedy nie mowi o nich, bo nie potrafi, to nie nasyca sie miloscia i akceptacja. Trudno jest takie potrzeby rozpoznac nawet mamie, dlatego jesli juz ktos inny, to empatyczna niania, ktora faktycznie bedzie za tym podazac, a nie przewijac czy karmic dziecko co 2 godziny, bo takie dziecko raczej uczy sie dopasowywac, niz wyrazac siebie. 
3. Relacje buduje sie w konkretnej czasoprzestrzeni. trudno budowac relacje z dzieckiem, kiedy nas nie ma. I im mniej mamy czasu, tym jest to trudniejsze, zwlaszcza, ze po pracy tez mamy hobby, fitness, spotkanie ze znajomymi, dzierganie, taniec itp. Mozna pewne rzeczy z dziecmi robic, ale to znowu czas nastawiony na nas i konkretny cel, a nie bycie w pelni z nimi i towarzyszenie im w tym, co jest na ich sily i zainteresowania.
4. Mam znajoma, psycholog, ktora ma 60 lat i osiagnela absolutny max w karierze zawodowej, juz wyzej sie naprawde nie dalo, ma wszystko, tylul profesora, swoj osrodek psychoterapii, jest superwizorem, przemawia na konferecjach, byla dyrektorem szpitala i jest uznawana za pioniera psychoterapii w Polsce. Dala mi jedna rade: nic sie tak w zyciu nie liczy, jak relacja z rodzina. I jest to cos, czego sie nie da odbudowac. Jestem tez m.in. coachem zawodowym i przestroga byly dla mnie osoby, ktore przychodzily do mnie, bo w wieku 30 lat zarabiali 30tys, pracowali na pelnych obrotach, choc byli dyrektorami i tez mogli pewne rzeczy pod dzieci poustawiac. Nagle dostawali wypowiedzenie i swiat sie konczyl. Maz mowil, ze nie bedzie jej utrzymywal, skonczylo sie to rozwodem, a dzieci ciagala po psychologach, bo nie radzily sobie w prywatnych szkolach. A najwieksza porazka zycia bylo dla niej pytanie psychologa, czy i jak dlugo dziecko raczkowalo, bo niestety musialaby spytac o to nianie. Firma, zawod dzis jest, jutro bez zadnych skrupulow pozbeda sie Ciebie. To wszystko jest bardzo ulotne. A czas ktory spedza sie dziecmi, jak sa male, nie do odzyskania, a to dla mnie przynajmniej najwspanialsze chwile. 
To wszystko nie jest proste, to sa rzeczy, ktorych nie mam jak podwazyc moimi argumentami, checia rozwoju. Dla mnie te dodatkowe kilka tysiecy, ktore kiedys odloze i kupie dom z wielkim ogrodem dla dzieci, ktore powoli beda miec swoj swiat, to zadna zacheta do oddania tego, co czerpie od nich, jak sa male. Ale nie zawsze dla rodzicow, te kilka tysiecy, to zbedna kasa, czasem oboje pracuja i ledwo przeda. U nas nie jest za wesolo z pieniedzmi, jak mielismy 2 pensje, nic nam nie zostawalo, teraz mamy 1 i dodatkowo jakies mega czesne w przedszkolu i spokojnie dajemy rade. Dlatego wiem, ze czasem nam sie wydaje, ze dzieciom lepsze buty kupimy, a im to naprawde wisi! I tez nie wiem, co zrobie, bo pewnie, jak maly bedzie mial 1,5 roku, wroce do pracy, ale zrobie to, jesli maz sie zajmie synkiem. Ja osobiscie jestem wsciekla na system, na to, ze rodzice nie maja wsparcia, ze musimy zaprowadzac dzieci do przedszkola i nie mozemy ich poprzytulac ile chcemy, bo czas nas nagli.
Z moaja corka (poza kilkoma miesiacami, kiedy byla z moja mama, bo wrocilam na krotko do pracy) bylam do 3,5rz. Kazdy mi mowil, ze mamina coronia, przezyje szok, jak pojdzie do przedszkola. To jedyne dziecko, nauczycielki takiego wczesniej nei mialy, ktore od pierwszego dnia weszlo pewnie do sali, ani razu nie plakalo, ani razu nie mowilo, ze nie chce zostac. Ona jest nasycona kontaktem i nie potrzebuje go wiecej, jest gotowa na kolezanki i to ja interesuje. Nie wiem, jak bedzie z drugim, bo konstelacja jest juz inna, ale dla mnie najwazniejsze jest, zeby duzo dac, bo im wiecej teraz, tym bardziej je to nasyca. 
Nie chce Ci przewracac w glowei, ani wzbudzac wyrzutow. To pomaga mi i szczezre sie tym dziele, bez sciemniania i pisania tego, co ktos chcialby uslyszec. Kazdy wybiera w sowim ukladzie to, co dla niego najwartosciowsze. I jesli wybieramy zgodnie z soba, zadna czyjas opinia nie wyprowadza nas z rownowagi, bo gleboko sie z tym identyfikujemy.  Ja podziwiam kobiety, ktore maja dzieci w zlobkach i sa w stanie powiedziec, ze wiedza, ze zlobek jest dla nich, a nie dla dziecka, ale nie stac je na nianie i ubolewaja nad tym, bo znaja skutki uboczne. Sa swiadome i nie kreuja dziwnych teorii, te to najlepsze miejsce dla dziecka. To ze dziecko przestaje plakac, nie znaczy, ze sa szczesliwe, bo maja niesamowita zdolnosc adaptacji. Zazwyczaj wychodzi to w poniejszym wieku.
Czesto osoby wracajace do pracy po dluzszej przerwie lepiej sobie radza, niz jakby caly czas pracowaly. Poza tym, wychodze z zalozenia, ze kazda prace mozna dostac, trzeba sie tylko odpowiednio przygotowac, na pewno nie raz slyszalas, ze nie wazne jest doswiadczenie, wazna jest umiejetnosc sprzedania swoich umiejetnosci:) to sie w mojej pracy potwierdza. A kobiety tez czesto po tak dlugie przerwie robia cos, co zawsze w zyciu chcialy robic, zgodne ze swoimi zainteresowaniami i z tym co kochaja. Znam mnostwo takich przykladow. 
Mema (postów: 25) Użytkownik portalu
40 punktów
2013.10.08 22:53
sorry masakrycznie sie to czyta, ale zlolo mi sie wszystko:)
hetmanka (postów: 222) Użytkownik portalu
40 punktów
2013.10.21 10:46
Dobrze, że ten temat poruszasz, bo ja też mam dylemat. Niby do pracy wróciłam, ale mam straszne wyrzuty sumienia. Zastanawiamy się nad 2 dzieckiem( jak się uda) i jeśli plan zrealizujemy, to zostanę już w domu zanim nie pójdą do szkoły. Boję się, że uciekają mi najlepsze lata mojego dziecka jak przez palce. Jedyne pocieszenie, to że kiedyś zobaczę jak dorastają ...wnuki...;/
Druga sprawa, ja lubię siedzieć w domu. Prać, gotować. Dbać o ogród. Czuję się na właściwym miejscu. Czuje się spełniona i doceniona. W pracy jest zawsze duży stres i niestety spędzam w drodze z i do ok 2,5h.  To masa czasu;/
brunetka_zona (postów: 10) Użytkownik portalu
20 punktów
2013.10.21 16:39
Jakbym nie wróciła do pracy, to pewnie zakończyłoby się to rozwodem... Mój mąż nie akceptuje tzw. kur przydomowych;/ Musiałam pod presją oddać Miłoszka do żłobka, chociaż ani ja ani on gotowi nie byliśmy. Teraz tego żałuję, ale cóż ...za późno. Miłosz w chwili obecnej skończył we wrześniu 4 lata. Planuję kolejne dziecko, ale teraz nie dam się "zastraszyć" i wykorzystam cały urlop, a nawet więcej...
Ostatnia zmiana: 2013.10.21 16:40
mamalka (postów: 185) Użytkownik portalu
23 punktów
2013.10.23 01:02
Mnie całkowicie pochłonęła opieka i wychowanie dziecka. Mój synek w sierpniu skończył 4 latka i dopiero teraz wróciłam do pracy. Ale skoro po tak długiej przerwie, to niestety na dość głęboką wodę bo pracuje do późnych godzin i w weekendy również. Mój synek jest niepocieszony. Jest od urodzenia przyzwyczajony, że mama jest w domu i ciągle mnie błaga, żebym tylko nie szła do pracy.
Chyba dużym plusem wcześniejszego powrotu do pracy jest to, że dziecko mniej się przyzwyczaja do mamy w domu, niż jak przedłużamy ten powrót.
Gruszka, jabłko, a może klepsydra? Sprawdź swój kształt!

Quizy

1001 pytań i odpowiedzi na kazdy temat. Jeżeli chcesz się dowiedzieć więcej zajrzyj tutaj.

 

 

Zobacz wszystkie »
Pieluchy wielorazowe podbiły już serca wielu ekomam. O ich zaletach mówi się coraz głośniej i śmielej… W jaki sposób wielorazówki zaskarbiły sobie przychylność rodziców? I dlaczego tradycyjne jednorazówki są zmorą ekologów? Rozwiąż quiz i dowiedz się więcej...
Najlepsze prezenty świąteczne
zrobione własnoręcznie np. techniką decoupage
praktyczne, takie które przydadzą się w domu, a nie będą tylko ozdobą
dobra książka - ma szanse trafić w gust każdego
karta podarunkowa
inne