Ekorodzice

Chustotata jest fajny!

Autor: Magdalena Łukaszewska 2010.08.25, 15:01
Pierwsze kroki na chustowej drodze

Kiedyś nie wiedzieli o istnieniu chust, teraz nie wyobrażają sobie życia bez nich. Choć pierwsze próby zawiązania chusty nie zawsze kończyły się pełnym sukcesem, nie poddali się. Z żółtodziobów stali się nauczycielami. Żadne źle zachustowane dziecko nie umknie ich uwadze. Patrząc na nich, aż trudno uwierzyć, że początkowo byli pełni obaw.

Marcin Z.: Wszystko, co nowe budzi obawy i myślę, że nie ma rodzica, który widząc po raz pierwszy chustę, nie ma żadnych wątpliwości. My także mieliśmy wiele pytań, jedno z nich brzmiało: dlaczego takich chust nie ma w Polsce? Przecież w Niemczech znane są od trzydziestu lat! Rzeczywiście, w naszym kraju rodzice mogli jedynie kupić chusty przypominające torby służące do noszenia w pozycji leżącej lub niezbyt szczęśliwie zaprojektowane nosidełka. O informacjach o chustowaniu można było pomarzyć! Szukając bliższych informacji i ucząc się wiązania, trafiliśmy do drezdeńskiej Szkoły Noszenia – Die Trageschule. Zajęcia okazały się tak interesujące, że teraz ja szkolę doradców.

Damian: Pierwszy raz odważyłem się „zamotać” w chustę i wyjść z synkiem na spacer, gdy Aleks miał 2 miesiące (żona nosi od 3 tygodnia). Byłem już pewien, że chusta mu nie zaszkodzi, a prawidłowe wiązanie pozwala przyjąć dziecku bezpieczną pozycję, nawet wspomagającą jego rozwój. Najlepszą rekomendacją dla „chustowania” była reakcja dziecka. Aleksowi od początku wiązanie w chustę sprawiało dużą przyjemność, zresztą jest tak do tej pory, mimo że skończył już 18 miesięcy.

Marcin G-B:
Sam się czasami dziwię, jak nauczyłem się prawidłowo wiązać i dociągać chustę. Przecież to takie mało zachęcające na początku, kiedy zmęczony rodzic próbuje zawiązać tę nieposłuszną chustę. A jednak WARTO! Teraz potrafię krytycznym okiem lustrować otoczenie wokół siebie, czy aby przypadkiem gdzieś w pobliżu nie ma źle zawiązanego dziecka. Również podczas wykładów zawsze dużo uwagi poświęcam podstawowym błędom związanym z noszeniem w chuście.


Ojcowsko-synowska więź

Dla niektórych chusta to długi pas materiału i sposób na łatwe przemieszczanie się z dzieckiem.  Jednak nie dla Marcina Zakrzewskiego, Damiana Buchmieta i Marcina Golizdy-Blizińskiego.  Oni potrafią spojrzeć głębiej – w chustach widzą odbicie swojego tacierzyństwa. Ten „skrawek materiału” pomaga im stworzyć niezastąpioną więź z dzieckiem, która z dania na dzień staje się coraz mocniejsza.

Marcin Z.: Gdy prowadziłem swoje pierwsze warsztaty tylko dla ojców usłyszałem wiele historii o tym, jak inni panowie odkrywają chusty. Niektórzy dopiero wtedy, gdy pojawia się kolejne dziecko. Zauważają, że łączy ich z maluchem coś niepowtarzalnego, że łatwiej i szybciej nawiązują porozumienie z niemowlęciem nawet wtedy, gdy jest to kontakt wieczorem po powrocie z pracy. Chętnie słucham takich opowieści, bo też mam świetny kontakt z moimi synami. Ze starszym, Felixem, który chodzi do zerówki lubimy majsterkować lub grać w piłkę.Gdy urodził się Bruno, postanowiłem pójść na półroczny urlop macierzyński, aby móc spędzać z nim więcej czasu. Trudno mi powiedzieć, jak nasze ojcowsko-synowskie relacje wyglądałyby, gdyby nie chusta, bo obaj są noszeni od samego początku, ale wiem, że dzięki chuście moje ojcostwo nabrało barw (i wcale nie dlatego, że moje chusty i nosidła są w żywych kolorach!).Dla ojca na pewno jedną z największych zalet noszenia jest to, że potrafi uspokoić płaczące niemowlę. Mając je blisko siebie wzajemnie uczą się rozpoznawać swoje sygnały. A to podstawa do wytworzenia więzi.

Damian: Noszenie w chuście to coś więcej – to element stylu życia otwartego na naturę, ekologię, na naturalne metody wychowawcze oparte na bliskości z  dzieckiem i na silnym związku emocjonalnym. Bez wątpienia chusta ma wiele zalet. Po pierwsze, wygoda – niosąc dziecko w  chuście mam obie ręce wolne, mogę nieść zakupy, wejść do autobusu, a na wakacjach iść na szlak w góry. Po drugie, bliskość z dzieckiem. Maluch całym ciałem przylega do rodzica, czuje się pewnie i bezpiecznie. Wiązanie w chustę jest również rewelacyjnym środkiem nasennym, wtulony maluch bardzo szybko zapada w sen.  Ze strony rodzica taka bliskość z  dzieckiem jest cudowna, to niesamowite być tak blisko z ukochaną maleńką istotą i czuć jego potrzeby.

Marcin G-B.:
Chusta, a potem dobre nosidło dosłownie i w przenośni zbliżyło mnie ze Stasiem. Co więcej, dało mi to poczucie wolności, nie musiałem rezygnować z wielu wyjść – Staś, bezpiecznie wtulony w tatę, szedł razem ze mną – od początku budowaliśmy bliskość. Teraz Staś chodzi ze mną w  wiele miejsc i chętnie pomaga w wielu pracach domowych, przy których kiedyś asystował w chuście. Wspaniałą rzeczą jest też to, że chustonoszenie  zmienia nie tylko dziecko, ale także i rodziców. Dziś mogę powiedzieć, że dzięki chuście i Rodzicielstwu Bliskości stałem się innym mężczyzną i partnerem dla żony. Innym i dojrzalszym.





Komentarzy: 9
{opis}
17.10.2011 11:42 - mama_Igorka
Dokopałam się do badań profesora Harry Harlow. Przeprowadzał on na małpach doświadczenia, które wykazały, że fizyczny kontakt rodzic-dziecko ma kluczowy wpływ na harmonijny rozwój małych małpek. Badanie dość dyrastyczne, ale wyniki przekonały mnie już ostatecznie do koncepcji continum Otóż oddzielono dwie małpki od matki i wsadzono do "matek zastępczych". Dał zwierzątkom do klatki dwie sztuczne matki: drucianą, ale dającą mleko, oraz niemającą pokarmu, ale wykonaną z mięciutkiego materiału. Wszystkie małpki garnęły się do tej drugiej. Opuszczały ją tylko na chwilę, by posilić się u drucianej mamy. Gdy poddawano je stresowi, właściwie nie opuszczały tej mięciutkiej, mimo że ich nie mogła nakarmić.
{opis}
24.06.2011 15:44 - malinkabeauty
Zazdroszczę wam dziewczyny! Mój partner mówi, że nie jest kangurem i nosić muszę sama;/
{opis}
08.05.2011 22:36 - superbabcia
Widziałam dziś 2 chustotatów z Litwy wyglądali przeuroczo z maleństwami Jestem z wami Panowie!
{opis}
05.01.2011 09:08 - emaran
Spotkanie dla chustonoszek i chustonoszy w Warszawie: http://www.klubmam.org/index.php?option=com_content&view=article&id=225&Itemid=194 Może ktoś skorzysta.
{opis}
07.09.2010 17:45 - celestynka
Jak się nie da? Wszystko się da! Ja Faustynkę noszę cały czas w chuście na zmianę z mężusiem i wózka nie mamy. Przy pierwszym dziecku już się wózka nanosiłam i tych głębokich i spacerowych i uwierz mi jak się mieszka na 3 piętrze bez windy chusta lub nosidło jest wygodniejsze!
{opis}
31.08.2010 11:15 - jurek
To może taki trend. Nic nie wspominałem na temat wózków, które swoją drogą mają swoje słuszne zastosowanie w pewnych sytuacjach, podobnie jak chusty czy nosidełka. Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że można nosić dziecka kilka godzin w ciągu dnia bez przerwy. Chociaż zdarzają się takie przypadki u indian Hopi, którzy noszą swoje dzieci na deskach przewiązanych pieluchami i zakladanymi na plecy.
{opis}
29.08.2010 22:01 - zeberka
Nie tylko moda, przede wszystkim wygoda! Ja nie rozumiem osób, którzy uważają, że wózek jest wygodniejszy niż chusta! Przecież dzięki chuście ma się wolne ręce i można wiele zrobić. My chusty używaliśmy do roczku, później"wiesiadełko" ( bardzo krótko do uświadomienia) , żeby odkryć że są nosidełka miękkie w których się zakochaliśmy- szczególnie chusto-nosidełkowy tatuś ;D
{opis}
26.08.2010 09:08 - jurek
Hej! Nosimy się w chuście odkąd Adaś skończył 2 miesiąc. Z początku byliśmy napaleni na noszenie jak szczerbaty na suchary. Później dopiero okazało się, że to nie taka sielanka, jak w reklamach i jak sugerują forumowe chustomamy. Zwyczajnie, dziecko nie zawsze chce siedzieć w chuście, nie zawsze jest możliwe ułożenie jak to wyglada na obrazkach, przy rożnych codziennych czynnościach, krzataniu po domu i po za domem nie zawsze jest bezpieczne trzymać dziecko na brzuchu, nie mówiąc o noszeniu na plecach. Owszem przydaje się przy usypianiu, karmieniu, ale żeby nosić na okrąglo to nie ma takiej opcji. Taka moda raczej.
Jak wzmacniasz odporność dziecka?
Zdaje się na medycynę ludową np. podaje mu zioła
Podaje mu suplementy diety i syropy dostępne w aptece.
Stawiam na ruch i zdrową, zbilansowana dietę!
Co bym nie robił (a) to i tak kończy się na L4 ;/
Nic nie robię. Dziecko musi chorować, żeby nabyć odporność w wieku dojrzałym...
Inna