Ekorodzice

Chustotata jest fajny!

Autor: Magdalena Łukaszewska 2010.08.25, 15:01
Macierzyństwo kobiety mają zapisane w genach. Instynktownie wiedzą, jak być matką. Dla mężczyzn natura nie była aż tak łaskawa. To, co dla kobiet proste i naturalne, dla świeżo upieczonych ojców jest trudne i niezrozumiałe. Oni dopiero muszą nauczyć się, co to znaczy być dobrym tatą. A podczas tej największej lekcji życia okazuje się, że często chusta jest niezastąpiona.

fot. Damian Buchmiet/Marcin Golizda-Bliziński/Marcin Zakrzewski

Dzięki chustującemu trybowi życia współcześni ojcowie są tam, gdzie być powinni – blisko swoich dzieci. O tym, jak chusty zmieniają spojrzenie na tacierzyństwo i wychowywanie dziecka, opowiedzą nam trzej panowie.


Wszystkiemu winne kobiety

Był jednym z pierwszych w Polsce. Dziś Marcin Zakrzewski – spełniony tata Felixa i Bruna – jest specjalistą od chust – wie na ich temat wszystko lub prawie wszystko. Swoją wiedzą i doświadczeniem dzieli się z ojcami, którzy w świecie chustowym stawiają swoje pierwsze, nieśmiałe kroki. Długie chusty odkrył wspólnie z żoną Kasią w trakcie spacerów po niemieckich ulicach i w mgnieniu oka zaraził swoją pasją rodaków. Również Damian Buchmiet – tata Kamila i Aleksa – oraz Marcin Golizda-Bliziński – tata Stasia na drogę chustową zostali sprowadzeni przez swoje żony.


Marcin Zakrzewski: Gdy umieszczałem na rodzinnym blogu zdjęcia mojego synka, nie przypuszczałem, że zostaniemy zasypani mailami od obcych ludzi, którzy koniecznie chcieli mieć taką chustę jak na fotografiach. Chusta wiązana była wtedy (w 2005 roku) zupełnie nieznana nad Wisłą. Długie chusty to prawdziwa rewolucja, ale noszenie w Polsce ma swoją tradycję. Jeszcze 10 lat po wojnie w biedniejszych regionach kobiety owiązywały się kwadratowymi chackami, w których nosiły dzieci. Współczesne chusty, które przyszły do nas z Niemiec, to już zupełnie inna bajka – tkane specjalnie dobranym splotem, kolorowe, na każdą okazję.


Damian Buchmiet: Początkowo Ania wspominała o chustach dosyć nieśmiało, jednak szybko przekonała się, że podchodzę do tematu z zaciekawieniem. Większość informacji o chustach czerpaliśmy z Internetu, różnych forów tematycznych oraz od innych „chustujacych” rodziców. Staraliśmy się dowiedzieć jak najwięcej, aby rozwiać wszelkie wątpliwości dotyczące wpływu noszenia w chuście na rozwój dziecka. Ostatnich obaw pozbyliśmy się podczas wizyty u lekarza ortopedy.


Marcin Golizda-Bliziński: Moja przygoda z chustowaniem i ogólnie Rodzicielstwem Bliskości rozpoczęła się dzięki żonie. Beata o chustonoszeniu dowiedziała od babci, która opowiadała jej, jak dawniej na wsi w Polsce noszono dzieci – po prostu w chuście!





Komentarzy: 9
{opis}
17.10.2011 11:42 - mama_Igorka
Dokopałam się do badań profesora Harry Harlow. Przeprowadzał on na małpach doświadczenia, które wykazały, że fizyczny kontakt rodzic-dziecko ma kluczowy wpływ na harmonijny rozwój małych małpek. Badanie dość dyrastyczne, ale wyniki przekonały mnie już ostatecznie do koncepcji continum Otóż oddzielono dwie małpki od matki i wsadzono do "matek zastępczych". Dał zwierzątkom do klatki dwie sztuczne matki: drucianą, ale dającą mleko, oraz niemającą pokarmu, ale wykonaną z mięciutkiego materiału. Wszystkie małpki garnęły się do tej drugiej. Opuszczały ją tylko na chwilę, by posilić się u drucianej mamy. Gdy poddawano je stresowi, właściwie nie opuszczały tej mięciutkiej, mimo że ich nie mogła nakarmić.
{opis}
24.06.2011 15:44 - malinkabeauty
Zazdroszczę wam dziewczyny! Mój partner mówi, że nie jest kangurem i nosić muszę sama;/
{opis}
08.05.2011 22:36 - superbabcia
Widziałam dziś 2 chustotatów z Litwy wyglądali przeuroczo z maleństwami Jestem z wami Panowie!
{opis}
05.01.2011 09:08 - emaran
Spotkanie dla chustonoszek i chustonoszy w Warszawie: http://www.klubmam.org/index.php?option=com_content&view=article&id=225&Itemid=194 Może ktoś skorzysta.
{opis}
07.09.2010 17:45 - celestynka
Jak się nie da? Wszystko się da! Ja Faustynkę noszę cały czas w chuście na zmianę z mężusiem i wózka nie mamy. Przy pierwszym dziecku już się wózka nanosiłam i tych głębokich i spacerowych i uwierz mi jak się mieszka na 3 piętrze bez windy chusta lub nosidło jest wygodniejsze!
{opis}
31.08.2010 11:15 - jurek
To może taki trend. Nic nie wspominałem na temat wózków, które swoją drogą mają swoje słuszne zastosowanie w pewnych sytuacjach, podobnie jak chusty czy nosidełka. Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że można nosić dziecka kilka godzin w ciągu dnia bez przerwy. Chociaż zdarzają się takie przypadki u indian Hopi, którzy noszą swoje dzieci na deskach przewiązanych pieluchami i zakladanymi na plecy.
{opis}
29.08.2010 22:01 - zeberka
Nie tylko moda, przede wszystkim wygoda! Ja nie rozumiem osób, którzy uważają, że wózek jest wygodniejszy niż chusta! Przecież dzięki chuście ma się wolne ręce i można wiele zrobić. My chusty używaliśmy do roczku, później"wiesiadełko" ( bardzo krótko do uświadomienia) , żeby odkryć że są nosidełka miękkie w których się zakochaliśmy- szczególnie chusto-nosidełkowy tatuś ;D
{opis}
26.08.2010 09:08 - jurek
Hej! Nosimy się w chuście odkąd Adaś skończył 2 miesiąc. Z początku byliśmy napaleni na noszenie jak szczerbaty na suchary. Później dopiero okazało się, że to nie taka sielanka, jak w reklamach i jak sugerują forumowe chustomamy. Zwyczajnie, dziecko nie zawsze chce siedzieć w chuście, nie zawsze jest możliwe ułożenie jak to wyglada na obrazkach, przy rożnych codziennych czynnościach, krzataniu po domu i po za domem nie zawsze jest bezpieczne trzymać dziecko na brzuchu, nie mówiąc o noszeniu na plecach. Owszem przydaje się przy usypianiu, karmieniu, ale żeby nosić na okrąglo to nie ma takiej opcji. Taka moda raczej.
Jak wzmacniasz odporność dziecka?
Zdaje się na medycynę ludową np. podaje mu zioła
Podaje mu suplementy diety i syropy dostępne w aptece.
Stawiam na ruch i zdrową, zbilansowana dietę!
Co bym nie robił (a) to i tak kończy się na L4 ;/
Nic nie robię. Dziecko musi chorować, żeby nabyć odporność w wieku dojrzałym...
Inna