Ekorodzice

Wywiad z hipoterapeutką

Autor: Jolanta Walczyk 2010.01.11, 14:23

Z Barbarą Gąsiorowską, pedagogiem i hipoterapeutką, współautorką książki "Psychopedagogiczne aspekty hipoterapii dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych intelektualnie", pracownicą Fundacji Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym Hipoterapia w  Warszawie, rozmawiała Jolanta Walczyk.

fot. www.sxc.hu


Redakcja EkoRodzice.pl: Kiedy konie skradły Pani serce?

Barbara: Konie to zwierzęta, którymi interesowałam się od dzieciństwa. Dzięki wieloletniemu obcowaniu z nimi jako jeździec poznałam dobrze ich psychikę i jestem w stanie docenić pozytywny wpływ tych zwierząt na funkcjonowanie naszych pacjentów. Oczywiście, nie przypuszczałam wtedy, że właśnie hipoterapia będzie moim sposobem na życie, szczerze powiedziawszy bardziej myślałam o hodowli koni czy pracy w stadninie. Na ostatnim roku studiów po raz pierwszy usłyszałam o działającej na Ursynowie Fundacji Hipoterapia. Postanowiłam zgłosić się na jeden z pierwszych kursów – szkolących instruktorów ruchowych ze specjalnością hipoterapia – organizowanych przez Polskie Towarzystwo Hipoterapeutyczne i po ukończeniu go zaczęłam pracować w Fundacji.

Redakcja EkoRodzice.pl: Jakie schorzenia leczy się najlepiej za pomocą hipoterapii?

Barbara:
Wydaje mi się, że zupełnie nie zależy to od rodzaju schorzenia. Raczej od całego procesu terapeutycznego, w jakim funkcjonuje dziecko i którego tylko jednym z  ogniw jest hipoterapia. Na pewno jest to jednak taka forma, która może pomoc każdemu pacjentowi w zbudowaniu motywacji do kontaktu, budzeniu ciekawości poznawczej niezbędnej do świadomego działania. Codziennie spotykam się z małymi cudami, które może nie są szczególnie spektakularne, natomiast biorąc pod uwagę stan naszych podopiecznych czasem są dla nich milowym krokiem w rozwoju. Zawsze staram się trzymać zasady, że każdego terapeutę obowiązuje "optymizm pedagogiczny". Każe on wierzyć, że nasz pacjent jest w stanie osiągnąć optymalny dla siebie stan rozwoju.


Redakcja EkoRodzice.pl: Jakie dzieci trafiają najczęściej pod Pani skrzydła?

Barbara:
Pracuję głównie z małymi dziećmi w wieku od 3 do 7 lat z niepełnosprawnością intelektualną lub autyzmem.


Redakcja EkoRodzice.pl: Gdy uda się pomóc, pojawia się duma i satysfakcja...


Niewątpliwie najmilszy w mojej pracy jest moment, kiedy pomimo swoich ograniczeń, mały pacjent całym sobą pokazuje zadowolenie z jazdy na koniu. Gdy widzę, że zaczyna nawiązywać kontakt z nim oraz ze mną i  sprawia mu to olbrzymią frajdę. Obserwowanie, jak z zajęć na zajęcia robi postępy daje naprawdę dużą satysfakcję.


Redakcja EkoRodzice.pl: Jednak nie wszystko w życiu kończy się "happy endem". Co boli Panią najbardziej w tym zawodzie?


Barbara: Nieprzyjemne są sytuacje, kiedy pomimo naszych wysiłków stan pacjenta znacznie się pogarsza i po latach wspólnej pracy musimy się rozstać. Tak było w przypadku 17 letniego Michała, chłopca upośledzonego intelektualnie w stopniu głębszym, który był jednym z moich pierwszych samodzielnie prowadzonych pacjentów. Mimo że nie porozumiewał się mową werbalną, jego zachowanie świadczyło o tym, jak bardzo lubi zajęcia na koniu. Mama Michała opowiadała, że rano w dzień hipoterapii, Michał chętnie wstawał, brał w  ręce swój toczek i już czekał gotowy na wyjście . Po 6 latach spotkań najpierw z koniem Płajem potem z Dofim, musieliśmy przerwać terapię ze względu na pojawienie się bardzo silnych ataków epileptycznych. Choroba dokonała ogromnych spustoszeń w układzie nerwowym chłopca. Michał czasami nas odwiedza, ale został unieruchomiony w wózku inwalidzkim. Z  dawnego zapału, jaki zawsze okazywał na widok konia, dziś można dostrzec tylko błysk w oku, gdy końskie chrapy obwąchujących jego kolana w  poszukiwaniu przysmaku.To smutne, ale czasem tak się zdarza.


Redakcja EkoRodzice.pl: Wspomniała Pani wcześniej, że spotyka się w tym zawodzie "małe cuda". A Pani największe osiągniecie?

Barbara: Przypadek 8,5 letniego Mateusza chorego na zespół genetyczny protheus. Schorzenie, na które cierpi Mateusz, powoduje m.in. przerost tkanki limfatycznej w obrębie ciała. Spowodowało to znaczne opóźnienie w  rozwoju psychoruchowym chłopca. Gdy przyszedł na zajęcia po raz pierwszy miał 3 lata, jeszcze wtedy nie chodził samodzielnie, dopiero zaczynał stawać przy barierce łóżeczka. Był dzieckiem bardzo biernym, nie zwracał uwagi na rozłąkę z mamą, na to, że zsuwał się z konia. Pierwsza reakcja emocjonalna wystąpiła po kilku jazdach, gdy koń nagle zarżał. Chłopiec spojrzał na mnie zaciekawiony, gdy naśladowałam, co zrobił koń – zaczął głośno chichotać i to był początek naszej długoletniej przyjaźni. Już wkrótce pojawiły się zmiany w funkcjonowaniu Mateusza – coraz pewniej zaczął stawać samodzielnie. Mama zawsze z zachwytem obserwuje zajęcia synka, który obecnie bardzo aktywnie uczestniczy w zajęciach na koniu, jest chętny do podejmowania coraz trudniejszych zadań i entuzjastycznie cieszy się z ich wykonania. Często podkreśla, że są to jedyne zajęcia, w których Mateusz uczestniczy z takim zapałem, na innych – rehabilitacji ruchowej czy logopedycznej – pojawia się bunt, odmowa współpracy. Mimo istniejących przecież nadal znacznych ograniczeń w rozwoju ruchowym i  poznawczym chłopca, jego zapał do tej formy zajęć pozwala mi mieć nadzieje, że wspólnie z koniem, pomożemy mu funkcjonować coraz lepiej.


Mamy nadzieję, że stan chłopca i innych podopiecznych fundacji dzięki Państwa pracy będzie się stale polepszał. Dziękuję za wywiad i życzę dalszych sukcesów zawodowych. 




Barbara Gąsiorowska

Absolwentka Wydziału Pedagogiki Uniwersytetu Warszawskiego, instruktor rekreacji ruchowej ze specjalnością hipoterapii, ukończyła kursy kinezjologii edukacyjnej, logopedii szkolnej, SI integracji sensorycznej, psychomotoryki, szkolenie trenerów Olimpiad Specjalnych w zakresie jeździectwa, staż w zagranicznych ośrodkach terapeutycznych F.E.N.T.A.C (Francja) i Diamond Centre (Anglia), prowadzi hipoterapię od 1994 r.; jedna z autorek książki "Psychopedagogiczne aspekty hipoterapii dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych intelektualnie" (Warszawa, 2002), wykładowca na kursach dla instruktorów hipoterapii.






Jak wzmacniasz odporność dziecka?
Zdaje się na medycynę ludową np. podaje mu zioła
Podaje mu suplementy diety i syropy dostępne w aptece.
Stawiam na ruch i zdrową, zbilansowana dietę!
Co bym nie robił (a) to i tak kończy się na L4 ;/
Nic nie robię. Dziecko musi chorować, żeby nabyć odporność w wieku dojrzałym...
Inna

Quizy

1001 pytań i odpowiedzi na kazdy temat. Jeżeli chcesz się dowiedzieć więcej zajrzyj tutaj.

 

 

Zobacz wszystkie »