Właśnie dowiedziałam się że moja Nicolka złapała wrednego rotawirusa i siedzi u mojej mamy. Do tego dwa łaknące bolesnego cyca malce u boku, spanikowany teściówka i mąż. Zaczynam żałować, że nie zaszczepiłam na rota młodych;/ Dobrze że mam mojego laptopka na którego mogę wylać moje żale...
Niby trochę to kosztuje, ale widziałam, jak chorowało dziecko moich znajomych kilka lat temu (nie obyło się bez pobytu w szpitalu, straszna trauma dla malutkiego dziecka) i m.in. dlatego zdecydowałam o tej dodatkowej szczepionce.
Ja nie zdecydowałam się na szczepienie przeciwko rotawirusom ze względu na:
- wiek dziecka, z tego co się dowiadywałam całe szczepienie (2 lub 3 dawki) należy zakończyć przed upływem 24. lub 26. tygodnia życia (zależnie od producenta), czyli bardzo wcześnie.
- szczepionki nie chronią przed wszystkimi występującymi w przyrodzie szczepami rotawirusów, tylko przed tymi najczęstszymi.
Ja zaszczepiłam swoją córcię. Szczepinka droga, bo za każdą dawkę zapłaciłam w 2010 roku 400 zł, a jak wiadomo potrzebne były dwie.
Jakie były powody? Pamiętam jak dzieci mojej siostry złapały rotawirusa. Najpierw jedno, później drugie. Musiały leżeć w szpitalu, a dla dzieci to koszmar. Synek miał trzy latka. Strasznie płakał i pytał ciągle gdzie jest mama. Zastępowaliśmy ją jak się dało, ale bardzo szkoda było mi tych dzieciaczków.
Ja nie zdecydowałam się na szczepienie przeciwko rotawirusom ze względu na:
- wiek dziecka, z tego co się dowiadywałam całe szczepienie (2 lub 3 dawki) należy zakończyć przed upływem 24. lub 26. tygodnia życia (zależnie od producenta), czyli bardzo wcześnie.
- szczepionki nie chronią przed wszystkimi występującymi w przyrodzie szczepami rotawirusów, tylko przed tymi najczęstszymi.
Ja nie szczepiłam. Po pierwsze zastanawiało mnie, dlaczego cykl szczepień należy zakończyć tak szybko u takiego małego dziecka, co to za szczepionka, ze tak dziwnie działa - szukałam w internecie, ale odpowiedzi nie znalazłam a jestem przeciwnikiem szczepień u bardzo małych dzieci. Po drugie - słuszność mojej decyzji potwierdził fakt, że dziecko znajomych znalazło się w szpitalu, właśnie z powodu rotawirusa, pomimo szczepienia, nikt się nie spodziewał, czujność rodziców była uśpiona, bo przecież dziecko było szczepione... Dodam tylko, ze wcześniej zaraziło ono moje dzieci :( Dorosłych ten rotawirus nie atakował.
Ja również nie zaszczepiłam mojej córeczki, mimo pewnego szału na te szczepionki w momencie jej urodzenia. Ogólnie podchodzę do szczepień z dużym oporem, zwłaszcza u tak maleńkich dzieci zawsze jest większe ryzyko niepożądanych skutków. Poza tym cena jak na nasz napięty budżet była dość wygórowana.
Ekomamusia nastolatki i dwuletniej dziewczynki
Mój blog: http://www.ekorodzice.pl/blogi1570,inne-notki.html
Ja nie zdecydowałam się na szczepienie przeciwko rotawirusom ze względu na:
- wiek dziecka, z tego co się dowiadywałam całe szczepienie (2 lub 3 dawki) należy zakończyć przed upływem 24. lub 26. tygodnia życia (zależnie od producenta), czyli bardzo wcześnie.
- szczepionki nie chronią przed wszystkimi występującymi w przyrodzie szczepami rotawirusów, tylko przed tymi najczęstszymi.
Moje przedszkolaki szczepią braciszka codziennie (żebyście widziały "paznokietki umytych rączek" które w w 1 dniu sprawdzały czy braciszek ma zęby...) .
Z dyskusji nad wózkami wysnułam następujące wnioski:
1. są przypadki kiedy szczepionka jest niejako wpisana w ryzyko- dotyczy to m.in. wcześniaków;
2. rotawirusy mutują i nie możemy mieć pewności, że pomimo szczepienia nasz maluch nic nie złapie;
3. odporność nabywana w sposób tradcyjny, jest znacznie pewniejsza;
4. bezpieczeństwo szczepionek to ciągle kwestia sporna- wiem, że wiele się zmieniło od czasu, gdy moja mama i tysiące innych dzieci zachorowała po szczepionce na polio, a jednak ostrożności nigdy nie zawiele, dlatego zawsze trzeba ocenić indywidualnie "czy cel uświęca środki".
Myślę, że każdy musi sam ocenić czy szczepić czy nie. Zresztą dochodzą tu też warunki finansowe.
Jak pisałam wcześniej, to my zaszczepiliśmy Małą.
Przyjęła dwie dawki (Rotarix). Po pierwszej dawce wieczorem strasznie zaczęła nam płakać. Wyła prawie dwie godziny. Nic nie pomagało, noszenie, tulenie, masowanie brzuszka. Zasnęła dopiero ze zmęczenia.
Teraz myślimy, że musiał ją wtedy boleć brzuszek, po tej szczepionce. Wkońcu do tej pory nic prócz mleka nie było w jej żołądku, a ona nigdy nie miała kolek. Ale oczywiście nie możemy tego stwierdzić na 100%. Trochę się baliśmy przy drugiej dawce, czy się to nie powtórzy, ale tu już się nic nie działo.
Jednak czujemy się teraz spokojniejsi, mimo że szczepionka nie gwarantuje ochrony przed wszystkimi rotawirusami.
Nie każdy z nas może sobie pozwolić na domowy ogródek z ziół we własnym mieszkaniu. Natomiast każdy jest w stanie przygotować sobie mrożony ogródek z ziół we własnej lodówce! Zioła najpierw należy umyć i posiekać, a następnie przełożyć do szczelnych pojemników. Można mrozić w każdym woreczku jeden gatunek roślin albo robić z nich mieszanki. Najlepiej wykorzystać w tym celu: lubczyk, cząber, koperek, rozmaryn, tymianek, melisę, mięte, natkę pietruszki oraz majeranek. Radzimy mrozić zioła, ponieważ mają o wiele więcej witamin i aromatu niż ich suszone odpowiedniki!
Jesteś eko-mamą? Chcesz podzielić się swoimi poglądami na temat ekologii, naturalnej ciąży, rodzicielstwa bliskości, pieluszek wielorazowych, pielęgnacji oraz wychowania dziecka? Dołącz do eko-użytkowników!