Najlepiej zapobiegać poprzez wietrzenie pupki i nieprzegrzewanie, ale ostatnio w gorący dzień przesadziłam z ubiorem (nie uwzględniłam, że sama pieluszka to warstwa PULa, warstwa mikropolaru, czterowarstwowy wkład, do tego dziecko w chuście, ech...).
Jeśli Wam też się przydarzy, to próbujcie naturalnymi sposobami leczyć wrażliwą skórę:
1. Często zmieniać pieluszkę i dać skórze oddychać. Przy zmianie pieluszki dokładnie myć pupkę ciepłą przegotowaną wodą z dodatkiem mąki ziemniaczanej bądź naparu z nagietka. Skórę delikatnie osuszyć (nie trzeć).
2. Zasypkę można zrobić z 250 g mąki ziemniaczanej bądź kukurydzianej + 1/4 łyżeczki olejku lawendowego
3. Do smarowania pupki przy zmianie pieluszki przygotować mieszkankę: 5 łyżek oleju ze słodkich migdałów + 2 krople olejku rumiankowego (używam tej mieszanki do nasączania chusteczek nawilżanych)
4. Do kąpieli można wsypać garść mąki ziemniaczanej (nie trzeba gotować krochmalu). Do kąpieli dzieci powyżej 3 miesiąca można dodać mieszankę 20 ml mleka + kropla olejku lawendowego + kropla olejku rumiankowego. Do kąpieli dzieci powyżej 6 miesiąca można dodać olejek z drzewa herbacianego.
5. Do namaczania pieluch użyć 3 krople olejku lawendowego lub 3 krople olejku herbacianego.
Tormentiol zawiera kwas borny, który wchłania się przez skórę dziecka. Bezpieczniejszy wydaje się Tormazol - zasadniczy skład ten sam skład ten sam co
tormentiol, ale nie zawiera kwasu bornego i można śmiało stosować u
niemowląt. Uwaga- co do kwasu bornego - ustawowo zabrania się używania tego składnika w ilości powyżej 5%, a u dzieci do 3 roku życia zabrania się W OGÓLE! Warto też poprosić lekarza o wypisanie recepty na robioną maść o prostym składzie z lanoliny, parafiny i cynku. Maść nie ma co prawda takiego "pięknego" zapachu jak reklamowe cuda i nie rozprowadza się tak gładko, ale działała cuda. Myliśmy dzieciom tyłeczki wodą z mydłem, delikatnie osuszaliśmy i smarowaliśmy tak grubo jak kanapkę smaruje się dżemem. Tak nam poradziły znajome położne - część maści wchłaniała się w pieluchę i to daje dodatkową ochronę. Ponadto z tak grubo nasmarowanego tyłeczka łatwo zmywa się toksyczne kupy. Oczywiście to smarowanie to na noc, na drzemkę i spacer, a normalnie wietrzenie.
Tormentiol zawiera kwas borny, który wchłania się przez skórę dziecka. Bezpieczniejszy wydaje się Tormazol - zasadniczy skład ten sam skład ten sam co
tormentiol, ale nie zawiera kwasu bornego i można śmiało stosować u
niemowląt. Uwaga- co do kwasu bornego - ustawowo zabrania się używania tego składnika w ilości powyżej 5%, a u dzieci do 3 roku życia zabrania się W OGÓLE! Warto też poprosić lekarza o wypisanie recepty na robioną maść o prostym składzie z lanoliny, parafiny i cynku. Maść nie ma co prawda takiego "pięknego" zapachu jak reklamowe cuda i nie rozprowadza się tak gładko, ale działała cuda. Myliśmy dzieciom tyłeczki wodą z mydłem, delikatnie osuszaliśmy i smarowaliśmy tak grubo jak kanapkę smaruje się dżemem. Tak nam poradziły znajome położne - część maści wchłaniała się w pieluchę i to daje dodatkową ochronę. Ponadto z tak grubo nasmarowanego tyłeczka łatwo zmywa się toksyczne kupy. Oczywiście to smarowanie to na noc, na drzemkę i spacer, a normalnie wietrzenie.
My te masc z tormentiolem dostalismy od dermatologa, ona jest czyms rozcienczana, zdaje sie cholesterolem.
Można zaufać lekarzowi. Można też przeczytać skład, gdyż wielu lekarzy ciągle lekką ręką przepisuje rzeczy zakazane jak tormentiol dla niemowląt, lub środki wyższego ryzyka, gdzie cel nie uzasadnia użycia takich środków. Każdy ma prawo do podejmowania własnych decyzji.
Niestety, dziecko ma Azs i u nas zadne lanolinowe cuda nie dzialaja, bo odparzenia sa niesamowite. Albo sterydy albo kwas borowy, nie uchronimy sie przed zlem.
straszne odparzenie u alergiczki wyleczyłam wietrzeniem pupy (na noc zostawiałam dziecko bez pieluszki na godzinkę, dwie, na podkładzie oczywiście, przykryte pieluszką flanelową, do tego wacik nasaczałam srebrem koloidalnym (u mnie te srebro to hit w domu) przemywałam tym wacikiem, po godzinie lub dwóch zakąłdałam pieluszkę ale przedtem smarowałam olejem kokosowym na noc, na dzień zasypywałam mąką ziemniaczaną - ale niewielką ilością, żenby nie skulkowała. Podziałało.
Nie każdy z nas może sobie pozwolić na domowy ogródek z ziół we własnym mieszkaniu. Natomiast każdy jest w stanie przygotować sobie mrożony ogródek z ziół we własnej lodówce! Zioła najpierw należy umyć i posiekać, a następnie przełożyć do szczelnych pojemników. Można mrozić w każdym woreczku jeden gatunek roślin albo robić z nich mieszanki. Najlepiej wykorzystać w tym celu: lubczyk, cząber, koperek, rozmaryn, tymianek, melisę, mięte, natkę pietruszki oraz majeranek. Radzimy mrozić zioła, ponieważ mają o wiele więcej witamin i aromatu niż ich suszone odpowiedniki!
Jesteś eko-mamą? Chcesz podzielić się swoimi poglądami na temat ekologii, naturalnej ciąży, rodzicielstwa bliskości, pieluszek wielorazowych, pielęgnacji oraz wychowania dziecka? Dołącz do eko-użytkowników!