Pewnie wielu rodziców ma dylemat czy kupić dziecku pieska? Żeby sprawdzić czy dziecko rzeczywiście pragnie psa i czy będzie się nim opiekowało czy to tylko kolejny kaprys na chwilę warto zrobić eksperyment i na pewien czas np tydzień lub dłużej dać dziecku pluszowego psa, którym ma się zajmować (poranny spacer, przygotowywanie wody i jedzenia w miseczce itd). Jeśli dziecko nie znudzi sie po paru dniach to będziemy mogli nie martwić się o to , że to my będziemy zajmować sie pupilem.
No tak, ale pies czy kot nigdy nie jest "dla dziecka" tylko ewentualnie dziecko może pomagać przy opiekowaniu się zwierzakiem rodzicom. Czyli to rodzice powinni mieć świadomość, że to będzie ich zwierzak, oni będą musieli uczyć czystości, pilnować profilaktyki, wychodzić na spacery etc.etc.
Jako że sama mam sporo zwierząt (psy, kot, świnia morska) to wiem, jak ciężko połączyć opiekę nad zwierzakiem/zwierzakami z opieką nad dzieckiem. Mam dorosłe psy, spokojne, ułożone, i często jest tak, że nie mam chwili czasu przez cały dzień, żeby się nimi zająć. Dlatego wydaje mi się, że młody pies przy małym dziecku to średni pomysł. Trochę lepiej jest z kotem (bo m.in. odpadają spacery).
Jeszcze inną kwestią jest to, czy dziecko polubi się ze zwierzakiem (u mnie np. synek uwielbia kota - z wzajemnością, natomiast psy traktuje obojętnie i raczej omija je wielkim łukiem; psy też po początkowym zachwycie nowym domownikiem zaczęły dziecko ignorować) - dlatego jestem gorącą zwolenniczką adopcji dorosłych zwierząt o sprawdzonym charakterze.
Myślę też, że wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że utrzymanie psa czy kota całkiem sporo kosztuje i to też ich przerasta. A jak zwierz jeszcze poniszczy trochę mebli, dywanów - to niejednego rodzica nerwy poniosą...Do tego dochodzą alergie (jedni myślą, że jakoś to będzie; inni traktują alergię jako dobrą wymówkę do oddania zwierzaka) - przygarnięcie zwierzaka pod swój dach to naprawdę poważna sprawa.
Graza, do 13-14 roku życia dziecka trzeba wziąć pod uwagę, że będzie się je wyręczało. Dzieci do 12 roku życia nie myślą abstrakcyjnie i trudno im przewidzieć, że jak dziś zarzekają się, że będą wyprowadzać psa, to za dwa dni to też będzie obowiązywało :)
Hmm no tak, ale warto uczyć dziecko odpowiedzialności i nawet jeśli nie będzie mu się chciało wyjść z psem na spacer to trudno, ale umowa to umowa. Rodzice nie mogą być zawsze pobłażliwi.
"Czego Jaś się nie nauczy tego Jan nie będzie umiał". Kiedy dziecko zobaczy, że mama i tata go wyręczają to coraz częściej będzie to wykorzystywało. A potem jak będzie starsze to będzie jeszcze gorzej. Jestem zdania, że już dzieci w wieku przedszkolnym powinny mieć jakieś domowe obowiązki. Najlepiej podzielić się nimi (kto kiedy wychodzi z psem, karmi go itd) Zasady zawsze się sprawdzają. Trzeba je tylko konsekwentnie wypełniać.
Najpierw trzeba sprawdzić, czy ,,Mamo, chcę psa", nie jest tylko chwilowym kaprysem, bo: a) koleżanka właśnie kupiła sobie slicznego yorka b) na ulicy zobaczyło jakiegoś ,,słodziaka" Druga sprawa to koszty, o których wiele osób wciąż zapomina. Bo poza karmą trzeba tez opłacić szczepienia i wizyty u weterynarza w razie choroby. Warto wykonać testy alergiczne, bo głupio, gdyby okazało się, że psiaka trzeba oddać, bo maluch nie przestaje przy nim kichać. I najważniejsze: nawet gdy dziecko jest już w wieku szkolnym, to nie jest ,,jego" pies, tylko wszystkich domowników. Trzeba mu przypomnieć, że zwierzak to nie tylko chwilowy kaprys, ale codzienne obowiązki. Decyzja o zakupie psa powinna być naprawdę głeboko przemyslana.
Ekomamusia nastolatki i dwuletniej dziewczynki
Mój blog: http://www.ekorodzice.pl/blogi1570,inne-notki.html
Przyuczanie do obowiązków to ważna rzecz. Ale jakoś średnio widzę przedszkolaka (a nawet dziecko wczesnoszkolne), który SAM wyprowadza psa na spacer - ani to mądre ani bezpieczne.
Zgadzam się. Jeśli pies TYLKO dla dziecka, to dla nastolatka, nie wcześniej. Przynajmniej mamy pewność, że po spacerze wróci do domu i nie zapomni nasypać psiakowi karmy. Choć z tym tez do końca nigdy nie wiadomo :)
Ekomamusia nastolatki i dwuletniej dziewczynki
Mój blog: http://www.ekorodzice.pl/blogi1570,inne-notki.html
Nie każdy z nas może sobie pozwolić na domowy ogródek z ziół we własnym mieszkaniu. Natomiast każdy jest w stanie przygotować sobie mrożony ogródek z ziół we własnej lodówce! Zioła najpierw należy umyć i posiekać, a następnie przełożyć do szczelnych pojemników. Można mrozić w każdym woreczku jeden gatunek roślin albo robić z nich mieszanki. Najlepiej wykorzystać w tym celu: lubczyk, cząber, koperek, rozmaryn, tymianek, melisę, mięte, natkę pietruszki oraz majeranek. Radzimy mrozić zioła, ponieważ mają o wiele więcej witamin i aromatu niż ich suszone odpowiedniki!
Jesteś eko-mamą? Chcesz podzielić się swoimi poglądami na temat ekologii, naturalnej ciąży, rodzicielstwa bliskości, pieluszek wielorazowych, pielęgnacji oraz wychowania dziecka? Dołącz do eko-użytkowników!