Myśli mi się kłębią w głowie. Za pierwszym razem pracowałam do ostatniego dnia. Za drugim razem miałam taki zamiar, ale wyszło inaczej. Za trzecim razem, planowałam pracować jak najdłużej, i próbowałam się wcisnąć za biurko oraz latałam po polach aż do momentu, kiedy przyprowadzono mi sugestywnie zastępstwo. Ponieważ mój pracodawca potem ukarał mnie za tą lojalność, to sobie obiecałam, że nigdy więcej nie będę frajerem i następnym razem pójdę bez poczucia żalu na ciążowy odpoczynek. I co? Jest następny raz, trzeci miesiąc. Mąż haruje na 3 etaty po godzinach na nasze stado, a ja biegnę po pracy i przez kolejne parę godzin z maluchami próbuję w tzw. "międzyczasie" zrobić coś do jedzenia, wywiesić pranie, kupić białe koszulki na gimnastykę, wyszyć muchomorki na woreczkach, zgarnąć piaskownicę z przedpokoju, pocieszyć przyjaciółkę, rozwiązać problemy babci i wyprasować koszule do pracy. Padam z nóg dużo wcześniej niż dzieci i zasypiam bez kontroli w momencie kiedy przysiadam. Ostatnio obudziłam się jak siedzę z zaciśnięta pięścią z kolczykami, bo usnęłam podczas rozbierania się do kąpieli. Ale nie o tym. Znajduję sobie kolejne argumenty, żeby dalej pracować - macie jakiś sposób, żeby oduczyć się poczucia obowiązku?
Myślę, że za bardzo przejmujesz się wszystkimi naokoło, a za mało myślisz o sobie. W efekcie ciągle jesteś zagoniona, zdenerwowana, kładziesz się spać coraz później, zasypiasz w ciągu dnia :D. Warto pomyśleć o dziecku, bo na twoim przemęczeniu traci przede wszystkim ono. Jak dla mnie to jest bardzo silny argument. Może mąż mógłby przejąć część twoich obowiązków? Może koleżanka, której córka/syn jest w grupie z twoimi córeczkami mogłaby na zmianę z tobą odprowadzać je do przedszkola? Pracodawca zrozumie chyba twój stan i nie będzie robił przeszkód. Za kilka chwil pomyśl o sobie, o swoich potrzebach. Raz na jakiś czas podrzuć dzieci do troskliwej babci, zakupy rób większe, a rzadziej (może mąż mógłby zrobić szybkie sprawunki gdy wraca z pracy? :))
Ekomamusia nastolatki i dwuletniej dziewczynki
Mój blog: http://www.ekorodzice.pl/blogi1570,inne-notki.html
Ludzie naokoło są super, inaczej nie dałabym rady dociągnąć do tego momentu. Za logistykę przedszkolno- żłobkową, zakupy, rachunki i obiady odpowiada mąż. Sąsiadki przetrzymują dzieci zawsze kiedy mogą i zapewniają ratunek w każdej kryzysowej sytuacji. Babcia kilkaset kilometrów dalej, nawet na miejscu średnio daje sobie radę z trójką maluchów. Problem tkwi we mnie i pracodawcy- ja wiem że nie zrozumie, bo jest w tych 90% społeczeństwa, którzy pracownice z 4 dzieci postrzegają jako patologię społeczną. Natomiast ja lubię swoje zawodowe wyzwania i kolegów z pokoju. Poczucie lojalności i obowiązku powoduje, że żal mi zostawiać ich z tym całym ambarasem. Choć wiem, że wcześniej czy później będę musiała, a z racji ochrony maleństwa powinnam jak najszybciej. Ale nie umiem sobie tego wytłumaczyć, a raczej zrealizować. I niezależnie od tego, że inni chodzą na zwolnienia z innych powodów, często błahych, chcę uniknąć "onizmu" i dostarczenia kolejnego argumentu do piętnowania wielodzietnych.
Ludzie naokoło są super, inaczej nie dałabym rady dociągnąć do tego momentu. Za logistykę przedszkolno- żłobkową, zakupy, rachunki i obiady odpowiada mąż. Sąsiadki przetrzymują dzieci zawsze kiedy mogą i zapewniają ratunek w każdej kryzysowej sytuacji. Babcia kilkaset kilometrów dalej, nawet na miejscu średnio daje sobie radę z trójką maluchów. Problem tkwi we mnie i pracodawcy- ja wiem że nie zrozumie, bo jest w tych 90% społeczeństwa, którzy pracownice z 4 dzieci postrzegają jako patologię społeczną. Natomiast ja lubię swoje zawodowe wyzwania i kolegów z pokoju. Poczucie lojalności i obowiązku powoduje, że żal mi zostawiać ich z tym całym ambarasem. Choć wiem, że wcześniej czy później będę musiała, a z racji ochrony maleństwa powinnam jak najszybciej. Ale nie umiem sobie tego wytłumaczyć, a raczej zrealizować. I niezależnie od tego, że inni chodzą na zwolnienia z innych powodów, często błahych, chcę uniknąć "onizmu" i dostarczenia kolejnego argumentu do piętnowania wielodzietnych.
Rozumiem, że 4 ciąże przeżyłaś z tym samym pracodawcą? A teraz w drodze 5 dziecko? Jesli tak to pracodawca na pewno nie będzie miał Ci za złe:D
Rozumiem, że 4 ciąże przeżyłaś z tym samym pracodawcą? A teraz w drodze 5 dziecko? Jesli tak to pracodawca na pewno nie będzie miał Ci za złe:D
Mam nadzieję, choć ostatnio mi zarzucił, że z nim tego nie zaplanowałam. Niezależnie od tego, że pracowałam dopóki mieściłam się w kąt, i dopóki nie zwarczała mnie gin tj. do 8mego miesiąca, a potem natychmiast wróciłam po macierzyńskim. codziennie o tym myślę i jestem na etapie organizowania zastępstwa.
Czyli widzę, że masz korzenie islandzkie:D (Najkrótszy urlop macierzyński mają mamy w Islandii. Trwa około 3 miesięcy.) Jeśli przeżył z Tobą poprzednie 3 ciąże to i ta przeżyje;D Nie martw się i nogi do góry odpoczywać!
Badania pokazują, że większość młodych mam w Polsce wraca do pracy po 12
miesiącach od urodzenia dziecka, a 1/4 - zaraz po urlopie
macierzyńskim. Jesteś z tych "uczciwych pracownic" Nie masz sobie nic do zarzucenia!
hej, poszłam na zwolnienie i teraz już nie wyobrażam sobie, że mogło być inaczej. W pracy szef został zmobilizowany do zorganizowania zastępstwa, więc moje wyrzuty sumienia co do zwalania obowiązków na zespół lekko ucichły. Ja za to widzę, że teraz z bólami, chorymi zatokami i anemią oraz ciążowym odmżdżeniem chodząc do pracy narażałabym siebie, maleństwo, moje pozostałe przedszkolaki, męża i "klientów" na niebezpieczeństwo. Błędne porady, zapominalstwo i wybuchy niepotrzebnych emocji i tak są na porządku dziennym.
Nie każdy z nas może sobie pozwolić na domowy ogródek z ziół we własnym mieszkaniu. Natomiast każdy jest w stanie przygotować sobie mrożony ogródek z ziół we własnej lodówce! Zioła najpierw należy umyć i posiekać, a następnie przełożyć do szczelnych pojemników. Można mrozić w każdym woreczku jeden gatunek roślin albo robić z nich mieszanki. Najlepiej wykorzystać w tym celu: lubczyk, cząber, koperek, rozmaryn, tymianek, melisę, mięte, natkę pietruszki oraz majeranek. Radzimy mrozić zioła, ponieważ mają o wiele więcej witamin i aromatu niż ich suszone odpowiedniki!
Jesteś eko-mamą? Chcesz podzielić się swoimi poglądami na temat ekologii, naturalnej ciąży, rodzicielstwa bliskości, pieluszek wielorazowych, pielęgnacji oraz wychowania dziecka? Dołącz do eko-użytkowników!