- Wstaję o 6:00. Idę na pobliski targ do zaufanej sprzedawczyni. Wiem, że ma świeże i zdrowe produkty, innych bym przecież nie kupiła! Dwa pomidory, czerwona papryka, szczypiorek i ogórek – to moje śniadanie. Muszę je zjeść punktualnie o 7:00.
fot. www.photo_libre.fr
Z akcentem na świeże i zdrowe
Tak wygląda każdy poranek Kaśki. Wysoka, szczupła blondynka, na nosie obsypanym piegami sterczą duże okulary. Pod pachą niesie gazetę i notatki, rzuca nonszalanckie spojrzenie przechodzącemu obok brunetowi, od czasu do czasu przygryza surową marchewkę. W wyglądzie i zachowaniu niemal w niczym nie odbiega od przeciętnej kobiety w jej wieku. Kaśka pracuje na pół etatu w okolicznym sklepie mięsnym i bardzo poważnie zastanawia się nad rzuceniem tego zajęcia. Z każdym dniem musi patrzeć na kilogramy drobiu, wieprzowiny, cielęciny i innych „przysmaków”. Wszystkie produkty, z którymi młoda kobieta na co dzień obcuje w pracy, mogłyby po prostu dla niej nie istnieć. Nie je mięsa, wędlin, poważny problem zaczynają stanowić ostatnio także sery. Nie wspominam już o jedzeniu na mieście czy w tak popularnych dziś sieciach fast-foodów. Zasadniczo jest wegetarianką, choć zauważa u siebie coraz więcej skłonności wegańskich. Głównym składnikiem jej diety są świeże owoce i warzywa. Z ogromnym naciskiem na ŚWIEŻE i ZDROWE. Pytanie o żywność z puszki – konserwy oraz pasztety – kwituje odruchem wymiotnym.
Ortoreksja = anoreksja? Ortoreksja, podobnie jak anoreksja czy bulimia (z którymi bardzo często bywa zestawiane i porównywane), dotyczy sposobu odżywania się. W odróżnieniu jednak od nich, chory nie skupia się na ilości, ale na jakości produktów, które trafiają do jego żołądka. Ortorektyk nie pragnie obsesyjnie zrzucić wagi i być szczupłym. Koncentruje się on na swoim zdrowiu – z obsesyjną dokładnością zajmuje się analizowaniem wartości odżywczych każdego produktu. Stopniowo eliminuje ze swojej diety wszystko, co mogłoby być nieświeże, niezdrowe lub zawierać substancje konserwujące. Na pierwszy odstrzał idzie więc mięso – źródło tłuszczów i cholesterolu. Na tym etapie, pozornie niewinnym, ortorektyk zostaje wegetarianinem. Później także sery zaczynają budzić podejrzenia chorego – zwierzęce podpuszczki, żelatyna – jedno gorsze od drugiego! W efekcie końcowym pozostają tylko warzywa i owoce.
Pan własnego talerza Chory sam decyduje o tym, co może zjeść, a czego nie, co jest zdrowe, a co nie nadaje się do spożycia. Taka możliwość samodzielnego dokonywania wyborów utwierdza chorego w przekonaniu, że jest panem własnego losu i nikt inny nie ma racji, próbując przekonać go do normalnego trybu żywieniowego. Stopniowo ortorektyk izoluje się od społeczeństwa. Nie jada na mieście, bo tam czyhają na niego niezdrowe produkty, nie spożywa posiłków z rodziną, bo ta próbuje go zmusić do spróbowania drobiowych pasztecików. Swoisty rodzaj „wykluczenia” nie jest jednak w świadomości chorego niczym złym – przeciwnie, chroni go przed smakowitymi pokusami.
Każdy kęs na wagę złota Dieta ortorektyka jest bardzo restrykcyjna. Stosuje on metodę kar i nagród. Jeśli ulegnie pokusie i zje produkt z „zakazanej listy”, automatycznie eliminuje jeden z „listy dozwolonej”. Bardzo ważna jest pora spożywania posiłków, codzienny cykl musi być jednostajny, a godziny jedzenia stałe. Chory do przesady oddaje się czynności przygotowania i doboru składników posiłku. Spędza przy tym nawet kilka godzin dziennie, nie przejmując się pozostałymi obowiązkami - jakość najważniejsza! Stąd na porządku dziennym jest czytanie etykiet na opakowaniach produktów w sklepie, dokładna analiza kalorii, samodzielne przyrządzenie jedzenia (obcy na pewno dodałby czegoś niedozwolonego!). Istotne jest również liczenie przeżuwanych kęsów - każdy kawałek należy pogryźć minimum trzy razy.
Miłe złego początki Nie ma nic złego w tym, że chcemy się zdrowo odżywiać, jeśli jednak pewne zachowania przybierają znamiona obsesji, problem zaczyna być poważny. Ortoreksja utrzymująca się przez dłuższy czas powoduje ogromne spustoszenia w organizmie.
Zaczynają pojawiać się:
bóle brzucha,
zawroty głowy,
nudności,
zaburzenia koncentracji,
w większości przypadków u kobiet zanika miesiączka.
Ponadto może wystąpić:
anemia,
depresja,
spadek odporności,
a nawet uszkodzenie narządów wewnętrznych.
Czy dbanie o jakość spożywanych posiłków może stanowić problemem? Wiele osób planuje przecież swoje posiłki oraz czyta etykiety produktów, które chce kupić. Takie zachowanie jest całkiem normalne – każdy z nas chce wiedzieć, co je. Jednak gdy człowiek spędza coraz więcej czasu na układaniu swojego jadłospisu, narzuca sobie bardzo restrykcyjną dietę i z chorobliwą drobiazgowością analizuje jakoś spożywanych produktów – z pewnością nie można bagatelizować tego typu objawów. Należy również pamiętać, iż ortoreksja jest nowo powstałym terminem. Zaburzenie to nie zostało jeszcze dogłębnie zbadane i do końca nie wiadomo, jakie konsekwencje ze sobą niesie...
Źródło: Wszystkim zainteresowanym tematem polecam książkę Stevena Bratmana z 1997 r. – "W szponach zdrowej żywności". Pozycja jako pierwsza w historii zajęła się problemem ortoreksji, ponieważ jej autor sam cierpiał na to zaburzenie.
Żaden lek nie potrafi tego co może wysiłek fizyczny, zwłaszcza taki, który buduje nasze mięśnie. Dlaczego wysiłek fizyczny jest tak skuteczny w przypadku otyłości? Czy dlatego, że spala kalorie? Jest to raczej wątpliwe, gdy weźmiemy pod uwagę, że 20 minut intensywnego biegania to równoważy zaledwie jedno ciastko czekoladowe. Otóż oprócz spalania kalorii są trzy powody, dla których wysiłek fizyczny jest tak ważny.
To nie jest wcale żart! Za pomocą analizy moczu lekarze w Tybecie od wielu wieków sprawdzają "humory" swoich pacjentów. A na podstawie wyników badań zlecają im odpowiednią dietę. Sprawdź, w jakim humorze się dzisiaj obudziłeś i razem z nami korzystaj z mądrości przodków Dalajlamy.
Godzina siedemnasta. Porcelanowa filiżanka, dwie kostki cukru, dzbanek z wodą - najwyższa pora na "tea time". Odpowiednie proporcje herbaty, mleka i wrzątku, właściwa długość parzenia napoju oraz prawidłowa kolejność jego przyrządzania, czyli wszystko to, co jest niezbędne, aby zaspokoić kubki smakowe najwybredniejszych smakoszy...
„Przestań jeść i zacznij się ruszać” – taki sygnał powinien otrzymać nasz mózg za każdym razem, gdy próbujemy przeholować z jedzeniem. Niestety, tego typu mechanizm często zawodzi. Kto lub co za tym stoi? Na to pytanie odpowiedzi szukał profesor Robert Lustig. Sprawdź, czy mu się udało!...
Parabeny to ciała stałe, o wyglądzie drobnych, bezzapachowych i bezbarwnych kryształków. Pod tą łatwo wpadającą w ucho nazwą, skrywają się estry kwasu parahydroksybenzoesowego (PHB), które prowadzą do podrażnień skóry. Przypuszcza się również, że mogą one być przyczyną rozwoju guzów piersi, a także odpowiadać za obniżenie płodności mężczyzn...
Ciekawa rzecz. Chyba znam kilka takich osób, które przesadzają z kontrolowaniem tego, co jedzą. Znam jedną dziewczynę, która w prawie każdym produkcie widzi coś trującego, niekoniecznie przez jego obróbkę, ale z natury. Być może przez takie osoby wegetarianizm został uznany za chorobę psychiczną - brak umiaru w tej kontroli może wyrządzić wiele złego. Tak czy owak, większość ludzi cierpi raczej na ignorancję niż na ortoreksję.
Ortoreksja - mam wrażenie, że jest to sztucznie wygenerowany termin, który ma na celu przede wszystkim zwiększenie poczucia bezpieczeństwa u osób obawiających się wszelkiej inności, zwłaszcza niezrozumiałej dla nich. Proces radzenia sobie z czyjąś innością, czyli specyficzna próba uporządkowania czy zracjonalizowania czegoś, czego się nie rozumie za pomocą nadawania temu nazw, jest dosyć powszechny. Nie wszyscy ludzie są bowiem przekonani o słuszności zjadania zdrowych produktów żywnościowych, podobnie zresztą jak nie wszyscy potrafią zrozumieć czy zaakceptować wybór nie jedzenia mięsa, nie używania mikrofalówek, nie stosowania pieluszek jednorazowych itd.
Bardzo bym nie chciała, aby zaczęło się stygmatyzować ludzi świadomie i surowo wybierających produkty żywieniowe dla siebie oraz swojej rodziny. To ważne, abyśmy brali odpowiedzialność za własne zdrowie - m.in przez świadome odżywianie.
Jedyną pułapkę, jaką dostrzegam w zbytnim dbaniu o zdrowe odżywianie, to właśnie obsesja czy też nerwica z tym związana - czyli taka sytuacja, w której człowiek tak bardzo obawia się zanieczyszczonej żywności, że nie mogąc dostać produktów ekologicznych, nie je wcale. Innymi słowy, kiedy coś, co w założeniu ma służyć zdrowiu (mądre odżywianie), przekształca się w coś szkodliwego (niejedzenie lub fobie).
Jesteś eko-mamą? Chcesz podzielić się swoimi poglądami na temat ekologii, naturalnej ciąży, rodzicielstwa bliskości, pieluszek wielorazowych, pielęgnacji oraz wychowania dziecka? Dołącz do eko-użytkowników!
Nie każdy z nas może sobie pozwolić na domowy ogródek z ziół we własnym mieszkaniu. Natomiast każdy jest w stanie przygotować sobie mrożony ogródek z ziół we własnej lodówce! Zioła najpierw należy umyć i posiekać, a następnie przełożyć do szczelnych pojemników. Można mrozić w każdym woreczku jeden gatunek roślin albo robić z nich mieszanki. Najlepiej wykorzystać w tym celu: lubczyk, cząber, koperek, rozmaryn, tymianek, melisę, mięte, natkę pietruszki oraz majeranek. Radzimy mrozić zioła, ponieważ mają o wiele więcej witamin i aromatu niż ich suszone odpowiedniki!