Dzięki portalowi Facebook, czterolatek Ted Rice wciąż żyje i walczy z chorobą. Gdyby jego ojciec od razu nie sfotografował wysypki syna i nie wysłał zdjęcia znajomej lekarce za pomocą portalu społecznościowego, Ted mógłby nie przeżyć.
Philip i Sara Rice zaczęli martwić się o syna już rok temu. Choć nic poważnego mu nie dolegało, pojawiło się kilka objawów, które zaniepokoiły rodziców. Tedowi towarzyszyło złe samopoczucie, ale rodzice tłumaczyli zmęczenie wizytami na kilku imprezach urodzinowych i wycieczką do Blackpool. – Były też dziwne siniaki i kilka drobnych krwawień z nosa, ale to nic nadzwyczajnego w przypadku aktywnego czterolatka – wyjaśniał ojciec Teda.
W listopadzie zeszłego roku, podczas pobytu u rodziny w Bury (Anglia), ojciec Teda zauważył na twarzy syna wysypkę. Natychmiast zrobił zdjęcie telefonem komórkowym i przesłał do znajomej lekarki za pomocą Facebooka. Po krótkim wywiadzie otrzymał rozpoznanie – wysypka była objawem ostrej białaczki limfatycznej. Klika godzin później Ted został przywieziony do szpitala, a diagnoza została potwierdzona.
Chłopiec od trzech miesięcy codziennie poddawany jest chemioterapii – stracił włosy i niezbędny jest wózek, aby mógł się poruszać. Jednak rodzice wierzą, że ich syn pójdzie do przedszkola. Ojciec Teda ogolił głowę, aby podnieść na duch swojego syna. Philip i Sara Rice są przekonani, że to dzięki portalowi Facebook ich syn przeżył i ma szansę walczyć z chorobą.
Philip i Sara Rice są przekonani, że to dzięki portalowi Facebook ich syn ma szansę walczyć z chorobą.